A imię jego KSW 44

  • Redakcja

Dziś trójmiejska Ergo Arena ugości wojowników, którzy będą chcieli dać show lokalnej publiczności. Temperatura na zewnątrz ma być o wiele chłodniejsza, względem tego co będzie się dziać na owym obiekcie. Dziewięć walk, które się odbędą mają nie tylko podnieść temperaturę, ale i sprawić, że widz zostanie przyspawany do krzesełka bądź fotela. Panie i Panowie: dziś czeka nas już czterdziesta czwarta edycja KSW.

Martin Lewandowski i Maciej Kawulski są jak zawsze krok przed wszystkimi. Kiedy my kibice czekaliśmy w napięciu na dzisiejszą galę w Trójmieście, na portalach społecznościowych ogłoszony został powrót Federacji do Londynu na stadion Wembley. To wszystko potwierdza, że KSW staje się marketingowym potworem, z którym może rywalizować tylko UFC, a i oni powinni powoli spoglądać w kierunku polskiego projektu. Martin Lewandowski w jednym z wywiadów przekonywał, że wraz ze swoim wspólnikiem dążą do tego, żeby być nawet lepszymi od znanej federacji nie tylko dla zawodników, ale i dla widza. Dziś ma odbyć się kolejny test, który ma to potwierdzić.

W tej edycji włodarze KSW postanowili wrócić do freak fightów. Aktor zmierzy się z modelem z Instagrama. To zestawienie w karcie walk jest spowodowane poszerzeniem grona odbiorców i wcieleniem do MMA Ergo Juna, który ma sporo followersów.  Wydaje się to być strzałem w dziesiątkę i nie ma co potępiać tej decyzji. KSW to nie Olimpiada tylko czysta rozrywka, więc i na takie pojedynki powinno znaleźć się miejsce. Tylko niech Lewandowski i Kawulski nie mają nam za złe, że nie chce się nam napisać o tym pojedynku za dużo, bo wydaje się to być stratą czasu. Podamy za to kursy w forBET: aktor – 2.95, instagram – 1.35.

Innym pojedynkiem, który powinien zachęcić widzów do oglądania gali jest starcie Martina Zawady z Michałem Materlą. Ten drugi wraca do klatki po porażce i zazwyczaj takie powroty kończyły się dla niego pomyślnie, aczkolwiek Zawada dostał szansę na wdrapanie się na sam szczyt federacji, bo tak można traktować jego ewentualne zwycięstwo nad utytułowanym rywalem. Jego styl też może być niewygodny dla przeciwnika, gdyż przypomina poprzedniego pogromcę Materli. Jeżeli dojdzie do wymiany ciosów powinien wygrać Zawada, ale jeśli da się sprowadzić w parter, werdykt może być zgoła inny. Bukmacherzy w roli zdecydowanego faworyta stawiają Michała Materlę (kurs w forBET: Materla – 1.15, Zawada – 4.50).

W walce wieczoru dojdzie do długo wyczekiwanego starcia pomiędzy Mariuszem Pudzianowskim a Karolem Bedorfem. Popularny Pudzian od lat dążył, żeby spotkać się w klatce Bedorfem, ale ten rywal zawsze był poza jego zasięgiem. Splot różnych zdarzeń doprowadził jednak do szczęśliwego finału i dziś zobaczymy te pasjonujące starcie. Były strongman podkreślał w wywiadach, że chce poprawić kondycje. Co prawda, nigdy nie został znokautowany, ale w każdej z jego walk widać było, iż upływający czas nie działał na jego korzyść. Pomiędzy zawodnikami jest zaledwie pół kilo różnicy i wydaje się, że to może przemawiać za Bedorfem, który wręczył Pudzianowi symboliczny kamień – ma to związek ze słynnym powiedzeniem Pudzianowskiego, w którym głosi, że cierpliwy to i kamień ugotuje. Ta walka raczej nie będzie toczyła się w stójce, gdyż Bedorf daje się łatwo obalić, a Pudzianowski gorzej czuje się w stójce i zawsze dąży do obalenia swojego przeciwnika. Zwycięzca tego pojedynku powinien w następnej walce walczyć o pas federacji, więc Panowie mają o co walczyć (kurs w forBET: Bedorf – 1.45, Pudzian – 2.60).

Pozostałe walki (z kursami od forBET):

Dawid Gralka – Sebastian Przybysz (1 – 1.44, 2 – 2.60)
Łukasz Rajewski – Leo Zulic (1 – 1.72, 2 – 1.99)
Chris Fields – Wagner Prado (1 – 2.35, 2 – 1.45)
Gracjan Szadziński – Paul Redmond (1 – 1.85, 2 – 1.85)
Filip Wolański – Daniel Torres (1 -1.60, 2 – 2.20)
Kleber Koike Erbst – Marian Ziółkowki (1 – 1.30, 2 – 3.25)