Problemy wielkich z powrotem na szczyt

  • Redakcja

Maria Szarapowa, Serena Williams i Novak Djoković – co łączy tych troje wspaniałych sportowców? Otóż każdy z nich do niedawna był na fali. Razem wygrali 40 turniejów wielkoszlemowych. Ostatnio mieli jednak pewne problemy, po których wciąż nie mogą wrócić do światowej czołówki.

Powroty dla nikogo nie są łatwe, nawet dla takich wielkich sław, jak Szarapowa, Williams czy Djoković. Każdy z nich z innych powodów znalazł się na tenisowym zakręcie. Wszyscy troje w od paru miesięcy próbują nadrobić stracony dystans do rywali. Wciąż niezbyt udanie. Nie są jak Roger Federer, który po ponad półrocznej przerwie, trwającej od lipca 2016 roku, wrócił do tenisa na tyle udanie, że triumfował w finale styczniowego Australian Open 2017.

Szwajcarski tenisista mógłby podpowiedzieć takiej Szarapowej, co zrobić, by po powrocie na korty dogonić rywalki. By nadrobić stracony czas. Rosjanka ma bowiem z tym ewidentny problem. Po pauzie spowodowanej wpadką dopingową piękna Maria wciąż nie potrafi nawiązać do swoich najlepszych czasów. W ostatnich dniach doszła niby do ćwierćfinału Roland Garros, po drodze jednak dostając prezent od Sereny Williams w postacie walkowera. W samym zaś meczu 1/4 Rosjanka została zmieciona z kortu. Hiszpanka Garbine Muguruza pokonała ją 6:2, 6:1, notując tym samym pierwsze w karierze zwycięstwo nad Szarapową. Z resztą nie powinna to być dla nas tak wielka niespodzianka, jeśli spojrzymy jak Maria radziła sobie w turniejach przygotowujących do French Open. Rzym? Półfinał. Madryt? Ćwierćfinał. Stuttgart? 1/32. Nie są to bardzo złe wyniki, ale zdecydowanie poniżej poziomu aspiracji Szarapowej. Bo czy poniżej możliwości, to wcale bym nie był przekonany. Latka lecą, 31-letniej Rosjance może być coraz trudniej dogonić liczne młode tenisistki, które uderzają wcale nie słabiej niż ona, a mają więcej sił i zdrowia.

Ciężki los matek w zawodowym tenisie

Podobne problemy trapią też Serenę Williams. Ona również niedawno wróciła na światowe korty. Pauzowała jednak nie z powodu dopingu, a dlatego, że została mamą. Teraz chce pokazać, że wciąż może dominować w cyklu WTA. Musiała jednak poddać mecz z Szarapową w IV rundzie Roland Garros 2018 z powodu kontuzji. Wcześniej zaś m.in. wyleciała z hukiem już w I rundzie turnieju w Miami, po porażce z Naomi Osaką 3:6, 2:6. Ten mecz z Japonką pokazał jak wielkie kłopoty może mieć Williams w starciach z przedstawicielkami nowej generacji tenisistek. Z resztą miałem jakiś czas temu okazję zapytać komentatora Eurosportu Karola Stopę o tamtą wygraną Osaki nad Williams. Poniżej fragment:

(…) Na koniec chciałem zapytać o wywołaną przez Pana właśnie Naomi Osakę. Zaskoczyła Pana jej niedawna wygrana nad Sereną Williams?

Nie zaskoczyła. Jeśli już, to bardziej jej przegrana w następnym meczu ze Svitoliną. Ale słyszałem, że dopadło ją jakieś zatrucie i to dlatego poległa. Myślę, że z Sereną Williams jest bardzo podobna sytuacja, jak z Rogerem Federerem. Tylko, że jej po tym macierzyństwie może być piekielnie trudno wrócić do tego, co prezentowała kiedyś. Oczywiście nie wykluczyłbym tego zupełnie. Ale tam wchodzi w grę masa ciała, poruszanie się.

Wyrosło pokolenie dziewczyn, które uderzają równie mocno jak Serena, a może nawet mocniej. Osaka jest takim przykładem. A Williams zrobiła się na tyle bezczelna, że potrafiła na jednej nodze przez wiele lat wygrywać imprezy. Ale ona już chyba nie da rady w ten sposób pociągnąć. Zmieniła się cała generacja. Te młode zupełnie nie żartują. Zresztą przerabia to też nasza Agnieszka. Może tego jeszcze nie widać w rankingu, ale u pań nastąpiło o wiele wyraźniejsze wymienienie tych, nazwijmy to, tenisowych elit. Te, które znajdują się na samej górze, nie są tak pewne swoich miejsc. Każda może przegrać z każdą. A z dołu cisną bardzo mocno. U facetów ciągle dostrzegamy taką zabetonowaną scenę. Tam czołowa grupa dysponuje potworną przewagą psychologiczną i nie za wielu potrafi zacisnąć zęby, by z nimi rywalizować.

Powroty do światowej czołówki są problematyczne nie tylko dla wielkich tenisistek, ale również i dla tenisistów. Wie coś o tym Novak Djoković, dla którego ostatnie miesiące są bardzo nieudane. On z kolei pauzował z różnych powodów – uraz, kłopoty ze sferą mentalną. Serb wrócił na korty, ale nie do swojej wspaniałej kiedyś dyspozycji. W Paryżu przegrał w ćwierćfinale z sensacją turnieju – Włochem Marco Cecchinato. Oczywiście należy docenić wystrzał formy Cecchinato, ale wcześniej takie porażki Djokoviciowi się nie zdarzały. Nawet jeśli jakiś mało znany tenisista miał formę życie, to i tak zwykle dostawał bęcki do „Djoko”. Widać i ta reguła musiała się w końcu zmienić. 31-letni Novak przed French Open zanotował: półfinał w Rzymie, 1/32 w Madrycie, 1/32 w Barcelonie, 1/16 w Monte Carlo. Jak do tego dodamy, że w Miami i w Indian Wells odpadał w drugich rundach, to widzimy, jak trudno Serbowi wrócić na właściwe tory. U niego czas również biegnie nieubłaganie. Swój tenis opiera głównie na długich wymianach, na dobrym przygotowaniu fizycznym. A organizm coraz częściej będzie odmawiał posłuszeństwa.

Rafal Nadal – człowiek stworzony z cegły

Jeszcze raz sprawdza się powiedzenie, że łatwiej jest wdrapać się na samym szczyt, niż na nim pozostać. A wrócić na niego po przerwie? To dopiero jest wyzwanie. Wyzwanie, które okazuje się jak na razie zbyt trudne dla tak wspaniałych sportowców, jak Maria Szarapowa, Serena Williams i Novak Djoković.

Dominik Senkowski