Polska – Chile: sparing o podwyższonym znaczeniu

  • Redakcja

Reprezentacja Polski rozegra dziś przedostatni mecz towarzyski przed wylotem na mistrzostwa do Rosji. Rywalami biało-czerwonych będą Chilijczycy. Dla trenera Adama Nawałki wieczorny sparing będzie bezcenny w kontekście zbliżającego się mundialu.

Najpierw była wielka radość. Radość na wieść o pojawieniu się informacji, iż tuż przed mistrzostwami zagramy z Chile. Nawet jeśli drużyna ta ostatecznie nie jedzie do Rosji. Potem okazało się jednak, że Chilijczycy postanowili z nas zadrwić i nie zabrać na ten mecz wielu kluczowych piłkarzy. Jakich dokładnie? Wystarczy wymienić: Arturo Vidal, Alexis Sanchez, Eduardo Vargas, Charles Aranguiz, Mauricio Isla, Jean Beausejour, Jorge Valdivia Pedro Hernandez, Gonzalo Jara, Claudio Bravo. Trudno było nie kryć rozczarowania z tego powodu.

Teraz zaś wydaje się, że spotkanie z Chile może być dla nas ze wszech miar pożyteczne. Pal sześć, że rywale wystąpią w rezerwowym składzie. To wciąż będzie mecz międzynarodowy, a goście (miejmy nadzieję) okażą się wymagającym przeciwnikiem. Wieczorne starcie stało się bardzo ważne z powodu kontuzji Kamila Glika. Stoper Monaco walczy z czasem, ma małe szanse na wyjazd na mundial. Co prawda pojawiają się spekulacje medialne, z których wynika, że Glik jest w lepszej formie zdrowotnej, niż przypuszczano. Może jakimś cudem wyzdrowieje na turniej. Ostateczny komunikat w tej sprawie miał zostać przedstawiony wczoraj, po oficjalnym treningu polskiej kadry przed dzisiejszym spotkaniem. Okazało się jednak, że dopiero w najbliższy poniedziałek poznamy finałową decyzję odnośnie uczestnictwa stopera Monaco w rosyjskiej imprezie.

Chile robi sobie jaja i na mecz z Polską powołuje… kadrę B. Czy taki sparing ma sens?

Być może rzutem na taśmę Glik wykuruje się i pojedzie na mundial. Tego nie wiemy. W związku z tym musimy się przygotowywać na wariant, zgodnie z którym na mistrzostwach będziemy musieli sobie radzić bez niego. Bez filaru naszej obrony. Mając to na względzie najbliższe dwa sparingi z Chile i z Litwą stają się bezcenne. Selekcjoner będzie mógł (i musiał) przetestować w nich grę defensywną bez Glika. Pojawia się szansa, by chociaż w dwóch spotkaniach wystąpić w takim ustawieniu obronnym, w jakim prawdopodobnie wybiegniemy w Rosji. 4-4-2 z Michałem Pazdanem i Thiago Cionkiem w środku defensywy? A może 4-4-2, ale zamiast Cionka Jan Bednarek? A może 5-3-2 z Pazdanem, Cionkiem i Bednarkiem jako stoperami? Możliwości jest kilka.

Na które z powyższych rozwiązań zdecyduje się na mundialu Nawałka? Wciąż trudno przewidzieć. Jak Glik był zdolny do gry, to też nie wiedzieliśmy, jakim ustawieniem w obronie zagramy na turnieju. A gdy stoper Monaco wypadł z powodu kontuzji, to znaków zapytania w defensywie tylko przybyło. Pewne jest jednak jedno – selekcjoner ma jeszcze do wykorzystania 180 minut sparingowych przed wylotem do Rosji. Trzeba czerpać z każdej minuty, ćwiczyć warianty bez Glika. Być może były gracz Piasta Gliwica zagra na mistrzostwach. Ale co jeśli nie? Na to trzeba być przygotowanym. I temu służyć będą mecze z Chile i z Litwą. Już dziś pierwsze z tych spotkań (o 20:45). Kurs na ten pojedynek w forBET wynosi: 1.85 – 3.45 – 4.50.

Władysław Żmuda: „Liderem obrony powinien być Pazdan”

Mówi się, że w meczach towarzyskich wynik jest sprawą drugorzędną. W naszym dzisiejszym starciu z Chilijczykami końcowy rezultat będzie miał małe znaczenie. Najważniejsze to przećwiczyć grę obronną. Potem sprawdzić, jak w rytmie meczowym drużyna radzi sobie w ustawieniu 4-4-2, a jak w 5-3-2/3-5-2. A wynik? Obojętny. Tym bardziej, że niewiele on nam powie, skoro nasi rywale zagrają bez kilku podstawowych zawodników. Kibice zgromadzeni na stadionie w Poznaniu będą musieli obejść się smakiem, bo nie zobaczą na własne oczy takich graczy jak Arturo Vidal czy Alexis Sanchez. Podziwiać będą mogli za to naszych piłkarzy, mocno zdeterminowanych by we własnym kraju, tuż przed mundialem, pokazać się z jak najlepszej strony.