Andrzej Janisz: Mamy mocniejszy zespół niż na Euro 2016

  • Redakcja

Zapraszamy do rozmowy z Andrzejem Janiszem, komentatorem sportowym, którą odbyliśmy w trakcie zgrupowania reprezentacji Polski w Arłamowie.

Pana zdaniem mamy reprezentację mocniejszą czy słabszą niż w trakcie Euro 2016?

Mocniejszą. Nasi zawodnicy wiedzą już, jak taki turniej wygląda. Dzięki doświadczeniu zebranemu na Mistrzostwach Europy we Francji, są pewniejsi siebie. Wyszli wtedy z grupy, wygrali pierwszy mecz. A z drugiej stronę myślę, że nie grozi im to, że wpadną w pewnego rodzaju nonszalancję. Nie pojadą do Rosji przekonani, że ich rywale grupowi są słabi. Większość graczy powołanych przez trenera Adama Nawałkę jest starszych o te dwa lata i to również może być nasz atut.

To, czego obawialiśmy się po losowaniu, to popadnięcia w huraoptymizm. Uznania, że nasza grupa jest łatwa. Bo faktycznie nie ma w niej takich uznanych ekip, jak Niemcy, Brazylia czy Hiszpania.

Ale to my jesteśmy uznaną drużyną. To my byliśmy losowani z tego pierwszego koszyka. Może to zostało troszeczkę sprytem doprowadzone niż rzeczywistą wartością reprezentacji. Ale to jednak inni mają się nas bać, a nie my ich.

 

Michał Kołodziejczyk: Mamy słabszą drużynę niż na Euro 2016

A Pana zdaniem mecz z Senegalem jest dla nas najważniejszy na turnieju?

Dla mnie zawsze najważniejsze jest to spotkanie, w którym inauguruje się daną imprezę. Dlaczego? Bo ono w najpoważniejszy sposób oddziałuje na mentalność wszystkich – nie tylko samych piłkarzy. Tyle tylko, że moim zdaniem Nawałka ma również plan B. Co będzie jeśli pokonamy Senegal – żebyśmy nie wpadli wtedy w samozadowolenie, że już wyszliśmy z grupy. Ale co będzie jeśli zremisujemy? Natomiast pamiętam też czasy, gdy remisowaliśmy z Włochami i Kamerunem na mundialu w Hiszpanii, by potem efektownie wyjść z grupy i wywalczyć medal.

Pytał Pan w Arłamowie na konferencji prasowej Roberta Lewandowskiego o zamieszanie wokół jego ewentualnego transferu. On odpowiedział, że się tym nie zajmuje i to zadanie wyłącznie dla jego agenta. Pana zdaniem to rzeczywiście nie będzie miało wpływu na Lewandowskiego?

Nie wiem, czy nie będzie miało wpływu. Natomiast nie wierzę w to, że głowa jest całkowicie czysta. Nie, to nie jest możliwe. Zdaje sobie sprawę, że czasy się zmieniły i transfery przeprowadza się dziś inaczej. Gdy Jerzy Dudek przechodził lata temu do Liverpoolu, to kontaktowano się głównie z nim. Wówczas zamieszanie wokół Dudka było ogromne. Teraz jest to poukładane. Ale podświadomie i tak oddziałuje na psychikę każdego człowieka, Lewandowskiego też.

Wciąż nie wiadomo, jakim zagramy ustawieniem na mundialu w Rosji.

I dobrze. Na razie Adam Nawałka pokazał nam w ostatnich sparingach ustawienie z trójką obrońców, tutaj w Arłamowie na otwartym treningu grali zaś czwórkami w defensywie. Oba warianty będą na pewno doprecyzowane. Ale ciężko teraz przewidywać, na co ostatecznie postawi selekcjoner.

Nawałka podał skład na mundial. Wszystkie oczy na Glika

Nasz 23-osobowy skład na mistrzostwa nie jest wielką niespodzianką. Czy spodziewał się Pan większych zaskoczeń, jak np. wtedy, gdy Paweł Janas nie zabrał do Niemiec m.in. Jerzego Dudka czy Tomasza Frankowskiego? Czy też trener Nawałka jest na tyle przewidywalny, że podobna historia nie miała prawa się wydarzyć?

Nie jest przewidywalny. Natomiast jest przywiązany do ludzi, którzy nigdy go nie zawiedli. To jest w moim przekonaniu najważniejsza kwestia. Inna sprawa, że chciałem by Sebastian Szymański pojechał na turniej do Rosji.

A kto jest Pana faworytem do zdobycia w Rosji tytułu Mistrza Świata?

Nie jestem oryginalny. Przed każdym mundialem mówię: najpierw Niemcy, potem Brazylia. Pod uwagę biorę również Belgię. Nie ukrywam, że jestem fanem talentu Kevina De Bruyne. To w mojej opinii jeden z absolutnie najlepszych dziś piłkarzy na świecie. Do tej pory nie potrafię zrozumieć, co stało się Belgom w meczu z Walijczykami na Euro 2016.

Rozmawiał: Dominik Senkowski