Tomasz Kłos: Najgorzej gramy w obronie wtedy, gdy prowadzimy

  • Redakcja

Z byłym reprezentantem Polski Tomaszem Kłosem rozmawialiśmy podczas zgrupowania polskiej kadry w Arłamowie. Zapraszamy do lektury wywiadu!

Tuż po losowaniu grup mistrzostw świata powiedział Pan w rozmowie z polsatsport.pl: „Nie łudźmy się, że to będzie spacerek”. Podtrzymuje Pan tamtą swoją opinię?

Tak, jak najbardziej. Bo to nie będzie spacerek. Mundial to bardzo duża impreza, zupełnie odmienna niż Euro sprzed dwóch lat. Nie ma co ukrywać, będziemy mieli teraz w grupie silniejszych rywali. A z naszych oprócz Łukasza Fabiańskiego nikt w takim turnieju jeszcze nie brał udziału. To dla nich nowe wyzwanie. I szansa, by zapisać się w historii naszego futbolu.

Tak jak Pan wspomniał, tylko Fabiański ma z zawodników powołanych przez trenera Adama Nawałkę mundialowe doświadczenie. Dla prawie 30-letniego Roberta Lewandowskiego będą to pierwsze takie zawody. Czy to może być problem dla biało-czerwonych?

Tacy piłkarze jak Lewandowski, Szczęsny, Milik, Kuba, Piszczek czy Krychowiak grali już na poziomie ćwierćfinałów czy półfinałów europejskich pucharów, gdzie presja jest podobna. Otoczka, pełne stadiony, oczekiwania – dla nich to codzienność.

Rozmawialiśmy jakiś czas temu z trenerem Jerzym Engelem, który powiedział nam, że „samo już wyjście z grupy w Rosji nikogo nie będzie rajcowało”. Czyli awans do fazy pucharowej to plan minimum dla polskiej kadry?

Myślę, że na dzień dzisiejszy powinniśmy patrzeć tylko na mecze grupowe. Nie ma sensu na razie zastanawiać się, co ewentualnie zdarzy się później. Najważniejszy jest pierwszy mecz. A potem drugi mecz. I dopiero po tym drugim będziemy mogli coś więcej powiedzieć. Zobaczymy wówczas, w którym jesteśmy miejscu. Bo to może być tak, że już po dwóch spotkaniach zapewnimy sobie awans z grupy. Ale może zdarzyć się również taka sytuacja, że nie będziemy pewni wyjścia i dopiero trzecie spotkanie będzie o tym decydowało.

Grał Pan we francuskim Auxerre, w którym to zespole występowali wówczas także zawodnicy z Senegalu. Jak by Pan ich scharakteryzował?

To bardzo zaangażowani piłkarze. Silni fizycznie, szybcy, mają świetny timing. Gracze z Afryki słyną z tego, że są bardzo gibcy. Senegalczycy lubią grać „na tak”, do przodu. Nie raz zapominają o obronie, co może być naszym atutem. Ale pamiętajmy, że w 2002 roku wygrali na otwarcie z Francuzami, którzy nie wyszli wtedy z grupy. To świadczy o tym, jak dobrze potrafią się przygotować na pierwsze mecze na takich imprezach. Tego oni na pewno nie zapomnieli. Nie wypleni się z nich takiego charakteru „wojownika walczącego już od pierwszego pojedynku turniejowego”.

Nigdy więcej 2 ligi – tak kibice i zawodnicy świętowali awans!

Nie martwi Pana fakt, że przed mundialem zagraliśmy tylko jedno spotkanie z drużyną z Afryki, z Nigerią? W dodatku w zimie, w marcu. Czy w związku z tym będziemy odpowiednio przygotowani na starcie z Senegalem?

Myślę, że tak. Wiemy jak grają Senegalczycy, jak generalnie prezentują się piłkarze z „Czarnego Lądu”. Nasi na co dzień często mają z nimi styczność. Grają z nimi w klubach. Wiemy czego możemy się spodziewać po Senegalu. Na pewno trener i sztab szkoleniowy w 100% rozpracowali tę reprezentację. Myślę, że jej gra nie będzie dla nas żadnym zaskoczeniem.

Dużo mówi się o tym, że możemy na mundialu zagrać ustawieniem 3-5-2, przechodzącym w obronie w 5-3-2. Tak graliśmy w ostatnich meczach sparingowych. Co Pan o tym sądzi?

Nie wiem jak ostatecznie zagramy. Ale na razie naszym priorytetowym ustawieniem pozostaje wciąż 4-4-2. Na pewno musimy wzmocnić przed Senegalem naszą siłę obronną, by wyeliminować te mankamenty, które objawiły się w formacji defensywnej w niektórych meczach eliminacyjnych. Trener będzie widział pod koniec zgrupowania, jak zawodnicy czują się ustawieni w obronie w trójce-piątce, a jak w czwórce i pewnie na tej podstawie podejmie ostateczną decyzję. Wydaje mi się, że mając taką siłę ofensywną, jak nasza, lepiej by było grać czwórką z tyłu. Może być też tak, że na mundialu w jednym spotkaniu zagramy danym ustawieniem obronnym, a w kolejny meczu innym.

A czy nie martwi Pana obrona naszej reprezentacji? Na Euro we Francji stanowiła nasz najmocniejszy punkt. Ale już w eliminacjach do turnieju w Rosji nie wyglądała tak pewnie.

W meczach eliminacyjnych zdarzały nam się pewne momenty dekoncentracji, zwłaszcza gdy mieliśmy dobry wynik. Na to na pewno trzeba zwrócić uwagę. Dysponujemy sporą siłą uderzeniową, ale z tyłu nie zawsze jest dobrze. A już najgorzej w defensywie wyglądamy wtedy, gdy..prowadzimy. To paradoks, ale ostatnio bywało tak, że przy stanie 0-0 nasza obrona grała porządnie, a gdy obejmowaliśmy prowadzenie, to nagle pojawiały się jakieś błędy. Tak było chociażby w starciach z Danią u nas czy z Czarnogórą. To samo było z Koreą. Niepotrzebne nam są takie nerwówki.

A kto jest Pana faworytem do wygrania tegorocznych mistrzostw świata?

Zdaje się, że Brazylia będzie chciała uczynić wszystko, by zmazać swój blamaż z poprzedniego mundialu. Myślę, że Niemcy jak zwykle będą też mocni. Wysoko może być także Argentyna. Chciałbym oczywiście, żeby Polska doszła jak najdalej.

Z polskich drużyn najdłużej grał Pan w ŁKS-ie Łódź. Zespół ten awansował w ostatnich dniach do 1. Ligi. Czy Pana zdaniem ŁKS może w przyszłości nawiązać do swoich wspaniałych czasów, znów być jednym z najlepszych klubów piłkarskich w Polsce?

Myślę, że na dzień dzisiejszy ŁKS, pod warunkiem dodatkowych wzmocnień, stać na środek tabeli na zapleczu Ekstraklasy. Jeden taki rok aklimatyzacji na tym poziomie rozgrywek byłby nawet wskazany. Mam nadzieję, że z czasem łódzki zespół wróci do najwyższej klasy rozgrywkowej, bo tam jest jego miejsce.

Rozmawiał: Dominik Senkowski