Michał Kołodziejczyk: Mamy słabszą drużynę niż na Euro 2016

  • Redakcja

Zapraszamy do rozmowy z Michałem Kołodziejczykiem, redaktorem naczelnym WP SportoweFakty, którą odbyliśmy w trakcie zgrupowania reprezentacji Polski w Arłamowie.

Pana zdaniem mamy mocniejszą czy słabszą reprezentację w porównaniu do tej, która wystąpiła na ostatnich Mistrzostwach Europy we Francji?

Niekoniecznie mocniejszą, może nawet słabszą. Dlaczego? Bo Grzegorz Krychowiak, który jest liderem tego zespołu, ma olbrzymie kłopoty w klubie. Kuba Błaszczykowski leczył kontuzję przez ostatnią rundę. Arkadiusz Milik też stracił pół roku. Wszyscy piłkarze stanowiący trzon polskiej kadry, oprócz Roberta Lewandowskiego, obniżyli loty lub mieli kłopoty zdrowotne. Skrzydła też wypadają blado. Grosicki to głównie ławka w drużynie klubowej, a Peszko to już nie jest ten zawodnik, co kiedyś. Makuszewski z kolei nie zdążył na mundial.

Czyli nie zgodziłby się Pan z trenerem Jerzym Engelem, który w rozmowie z nami stwierdził, że po sukcesie na Euro we Francji „samo już wyjście z grupy w Rosji nikogo nie będzie rajcowało” i uważa, że biało-czerwonym uda się ugrać więcej.

Nie twierdzę, że to niemożliwe. Nasza drużyna nie jest słaba. Ale jest słabsza niż na Euro 2016. Na co to wystarczy? W tej chwili trudno powiedzieć.

A czy to zamieszanie wokół ewentualnego transferu Roberta Lewandowskiego może mieć wpływ na niego, na całą reprezentację?

To zamieszanie jest niepotrzebne. I według mnie może wpłynąć na zespół. Chciałbym żeby tego typu kwestie były zakończone jeszcze przed mundialem, ale najprawdopodobniej tak się nie stanie. Robert gra o pełną pulę – liczy, że turniej w Rosji pomoże mu w transferze do jeszcze silniejszego klubu.

Rysa na szkle. „Lewy” nie będzie legendą?

Pierwszy mecz na mistrzostwach gramy z Senegalem. Do tego pojedynku rozegraliśmy – i już więcej nie rozegramy – jedno spotkanie z drużyną z Afryki. Czy to może mieć Pana zdaniem wpływ na przebieg rywalizacji z Senegalczykami?

Nie sądzę. Zmierzyliśmy się z Nigerią, która nie gra jak Senegal. Sam kontynent nie ma znaczenia. Jak już, to warto było bardziej poszukać kogoś, kto prezentuje futbol podobny do tego, jaki gra senegalska drużyna.

A myśli Pan, że będziemy grać na mundialu ostatecznie trójką w środku obrony i z wahadłowymi czy jednak starym ustawieniem z czwórką defensorów?

Wydaje mi się, że to ustawienie z trzema stoperami to taktyka przygotowywana właśnie na Senegal.

A w kontekście ogłoszenia ostatecznej kadry na mistrzostwa – spodziewa się Pan jakiś sensacyjnych decyzji trenera Nawałki? Choćby takich, jakich dokonał w 2006 roku Paweł Janas, gdy nie zabrał na mundial do Niemiec Rząsy, Kłosa, Dudka i Frankowskiego.

Myślę, że Nawałka zabierze Szczęsnego i Lewandowskiego (śmiech). Bo to jest taka skala w porównaniu do tamtych niespodzianek, które zafundował nam wtedy trener Janas.

A kto Pana zdaniem sięgnie w Rosji po tytuł mistrza świata?

Stawiam na Francję, bo ma trzy równorzędne jedenastki. Jak popatrzyłem na ich skład, to zauważyłem, że nawet gdy jakiś klasowy zawodnik z niego wypadnie, to na jego miejsce wejdzie inny, równie dobry.

Ale Hiszpania też ma bardzo wielu dobrych piłkarzy i mogłaby na mundialu wystawić ze dwie-trzy mocne drużyny.

Nie wierzę w Hiszpanię. Pamiętam tę błazenadę w wykonaniu Francuzów na turnieju w RPA. U siebie dwa lata temu na Euro byli już finale. Teraz dojrzeli do triumfu. Dlatego stawiam na Francję.

Rozmawiał: Dominik Senkowski