Anwil chce zgarnąć tytuł. W ostrowskim „piekiełku”

  • Redakcja

Według bukmacherów z forBET faworytem szóstego spotkania finału Energa Basket Ligi jest drużyna gospodarzy (1 – 1.65, X – 14.00, 2 – 2.30). Trzeba pamiętać jednak, że włocławianie już kilka razy w trakcie obecnych play-offów pokazali, że potrafią wychodzić z najróżniejszych opresji. No i w rywalizacji do czterech zwycięstw wygrywają 3:2.

W nadchodzącym meczu mogą – z jednej strony – zagrać na większym luzie. Czemu? Bo w razie ewentualnej wpadki zostaje jeszcze pojedynek na własnym terenie, przed fanatyczną, niezwykle żywiołowo wspomagającą zespół publicznością. Z drugiej strony, świadomość, że tytuł mistrzowski jest na wyciągnięcie ręki może nieco usztywnić graczy Igora Milicicia. Jak będzie?

Spotkanie nr 5 miało, jak zresztą każde poprzednie, dramatyczny przebieg. Do przerwy był remis po 44. Po niej, koszykarze Stali – głównie dzięki Stephenowi Holtowi i Marcowi Carterowi – wyszli na 10-punktowe prowadzenie. Anwil miał wielkie problemy z powrotem do obrony. Na szczęście dla włocławian, celnymi trójkami popisywali się Kamil Łączyński i Jaylin Airington, lecz to właściwe „uruchomienie” środkowego Josipa Sobina pozwoliło zniwelować straty. Bohaterem zespołu z Kujawsko-Pomorskiego był Łączyński – jego celny rzut z około ośmiu metrów podciął skrzydła Stali. Wynik (84:80) efektownym wsadem ustalił Ivan Almeida.

Reprezentant Republiki Zielonego Przylądka kolejny raz był jednym z liderów Anwilu (17 pkt, 6/13 z gry, 6 zbiórek). MVP sezonu zasadniczego EBL ma jednak pewien mały kłopot. Nie uniknął bowiem kary za spięcie z Aaronem Johnsonem, w wyniku którego doszło do bójki na parkiecie. Johnson dostał dwa mecze w zawieszeniu i 14 tys. zł kary, a Almeida? „Sędzia Dyscyplinarny Polskiej Ligi Koszykówki Jakub Kosowski na posiedzeniu w dniu 2 czerwca 2018 r. nałożył karę finansową w wysokości 2000 zł na zawodnika Anwilu Włocławek Ivana Almeidę w związku z jego rażąco niesportowym zagraniem podczas gry w trakcie czwartego spotkania finałowego” – brzmiał oficjalny komunikat.

W meczu nr 5 w szeregach Stali odczuwalny był brak podstawowego rozgrywającego. Tym bardziej widoczny, im lepiej radził sobie bezpośredni rywal Johnsona, Kamil Łączyński.

„Waleczne serce Anwilu” – jak o nim mówią – zagrał fantastyczne zawody. Nie tylko aż sześć razy skutecznie przymierzył z dystansu. Znakomicie rozgrywał piłki, a jego współpraca z Sobinem pod koniec ostatniego pojedynku była decydująca dla losów meczu. I tego, kto zgarnie tytuł?

„Na boisku zostawiliśmy całą masę energii, mnóstwo zdrowia. To był kolejny świetny mecz obu drużyn. Bardzo się cieszę, że odnieśliśmy wyjątkowo ważne dla nas zwycięstwo. „Zachowujemy” swój parkiet jako atut. Teraz jedziemy do ostrowskiego „piekiełka” po to, by wyrwać tam zwycięstwo. Między sobą mówiliśmy, że brak Johnsona da szansę innym graczom, bo przecież Carter, Holt i Michał Chyliński dostali więcej minut. To są, nie oszukujmy się, znakomici zawodnicy. Brak Aarona na pewno zabiera im możliwość gry dwójkowej, nie ma tak dużo punktów z „pomalowanego” Adama Łapety. Są bardziej skoncentrowani na grze tyłem do kosza graczy z pozycji nr 4 albo grę 1 na 1 z góry. Wiemy, że dokładnie tego samego możemy się spodziewać w Ostrowie. Musimy z tego wyciągnąć wnioski, bo kilka razy zbyt łatwo nas „rozrzucali”. Czy jestem w stanie wykrzesać z siebie jeszcze więcej? Tak. Kluczem jest teraz regeneracja, jak najszybsze doprowadzenie ciała do pełnej sprawności” – zaznaczył Łączyński (plk.pl).

BM Slam Stal – mimo braku Johnsona – nie zamierza rzucać ręcznika. Czy powstrzyma rozpędzony w wyścigu po tytuł Anwil i doprowadzi do kluczowego meczu nr 7?