Po piątą wygraną z rzędu

  • Redakcja

Raul Lozano w latach 2005-08 prowadził reprezentację Polski. M.in. dzięki pracy Argentyńczyka możemy pochwalić się srebrnym medalem mistrzostw Świata w ostatnim roku jego pracy. Dziś Lozano zagra kolejny mecz na polskiej ziemi przeciw dobrze znanym mu kibicom, którzy jeszcze dekadę temu go oklaskiwali. Jego reprezentacja Chin nie spisuje się za dobrze w rozgrywkach Ligi Narodów, więc Polacy nie powinni mieć większych problemów z pokonaniem zespołu swojego byłego selekcjonera. 

Wczoraj trener reprezentacji Chin również grał przeciwko swoim byłymi podopiecznym. Reprezentacja Niemiec nie bez problemów wygrała w cztero-setowym pojedynku i zanotowała pierwsze zwycięstwo w tegorocznym turnieju. Mimo to Chiny są oczko wyżej od naszych zachodnich sąsiadów, dzięki wygranej 3:0 z Argentyną w drugim meczu Ligi Narodów. Resztę spotkań azjatyccy zawodnicy przegrali w każdym możliwym rozmiarze. Patrząc jednak na formę i potencjał Chińczyków nie powinniśmy się niczego obawiać. Co więcej, można śmiało wymagać od naszych reprezentantów zwycięstwa i każdy inny wynik, niż wygranie meczu w 3 setach traktować jako mniejszą lub większą sensację.

Polacy idą jak burza. Wczoraj zanotowali czwarte zwycięstwo z rzędu i to z nie byle kim – Francuzi z Polakami zajmowali dwie najwyższe lokaty w tabeli przed tym spotkaniem. Podopieczni Vitala Heynena wygrali nad spodziewanie gładko do zera z utytułowanym rywalem. „Lepiej rozpocząć turniej od 4 zwycięstw, niż od 4 porażek” – rzucił truizmem po meczu selekcjoner reprezentacji Polski. Polacy w tych 4 meczach stracili tylko jednego seta w meczu z Kanadą, a mierzyli się ze wcześniej wspomnianą Francją i Rosją, które poniżej pewnego wysokiego poziomu nie schodzą.

„Zdajemy sobie sprawę, że to nie była najsilniejsza Francja, ale i tak zwycięstwo z taki zespołem cieszy” – przytomnie stwierdził Bartosz Kurek, atakujący reprezentacji. Francuzi jako gospodarze mają zapewniony start w rozgrywkach finałowej szóstki Ligi Narodów, więc mogą sobie pozwolić na rotowanie składem. Mimo to, ich rezerwy nadal wydają się być groźniejsze, niż „wyjściowy garnitur” reprezentacji Chin (kurs w forBET na to spotkanie wynosi: 1 – 1.04, 2 – 9.50).

W pozostałych dzisiejszych meczach Brazylia zmierzy się z Japonią (kurs w forBET: 1 – 1.05, 2 – 8.75) oraz Rosja z Serbią (kurs w forBET: 1 – 1.40, 2 – 2.75).