Polacy pójdą za ciosami i ograją Francję?

  • Redakcja

W łódzkiej Atlas Arenie w najbliższy weekend odbędzie się kolejny turniej w ramach Ligi Narodów. Reprezentanci Polski zaczną go od meczu z Francją, następnie zagrają z Chinami, a później z Niemcami. Dzisiejszy pojedynek z ekipą Trójkolorowych zapowiada się wyjątkowo interesująco – obie ekipy zajmują dwa czołowe miejsca w tabeli.

Siatkarze trenera Vitala Heynena zwyciężyli w trzech meczach. Dwukrotnie wygrali 3:0 (z Koreą Płd. oraz Rosją), a z kanadyjskimi zawodnikami Stephane’a Antigi 3:1. To najlepszy początek Ligi Narodów w polskim wykonaniu od trzech lat. Zwłaszcza gładkie zwycięstwo w starciu z Rosjanami w Krakowie napawa optymizmem przed kolejnymi grami.

Rosjanom nie pomogło nawet 17 punktów słynnego Dmitrija Muserskiego. Mierzący 218 centymetrów lider Sbornej ani nie razu nie zdołał zablokować reprezentanta Polski. – To plus dla nas, że nie dawaliśmy mu punktować na naszych atakach. Co do mnie, to próbowałem z nim walczyć, kilka razy go dotknąłem, ale też ani razu nie zablokowałem. Może następnym razem się uda – powiedział po spotkaniu równie wysoki  środkowy Bartłomiej Lemański.

Po kapitalnym meczu z Rosjanami, w kolejnym przyszedł czas na Kanadę, która zdołała Polakom urwać set. Zawodnicy byłego szkoleniowca naszej kadry w trzeciej partii wykorzystali chwilę słabości Biało-Czerwonych w przeprowadzaniu skutecznych ataków. Na szczęście, już w kolejnej partii Polacy wrócili na dobre tory i wygrali do 17.

Po pierwszym, tak owocnym dla naszych siatkarzy turnieju w Lidze Narodów trener Heynen zdecydował się przeprowadzić pięć zmian – po jednej na pozycjach libero, przyjmującego oraz środkowego, a także dwie w ataku. Libero Kacpra Piechockiego zmieni Michał Żurek, na przyjęciu Bartosz Kwolek wejdzie w miejsce Bartosza Bednorza, Lemańskiego zmieni Mateusz Bieniek, zaś w ataku zamiast Damiana Schulza i Łukasza Kaczmarka zobaczymy Bartosza Kurka i Macieja Muzaja. Kurek na własną prośbę przygotowywał się indywidualnie. Nie zagrał ani w Katowicach ani w Krakowie.

W Łodzi, decyzją trenera Laurenta Tillie, kibice nie będą mogli podziwiać gwiazdorów reprezentacji Francji: Earvina N’Gapetha, Jeni Grebennikova oraz Benjamina Toniuttiego. – N’Gapeth jest zawodnikiem jak każdy inny, a to że sobie pofarbuje włosy, to tylko lepiej widać go na boisku – starał się bagatelizować brak lidera Trójkolorowych Michał Kubiak. Francuzi także wygrali trzy dotychczasowe spotkania: ograli Iran, Japonię oraz Australię. W tabeli Ligi Narodów zajmuję miejsce drugie, tuż za Polakami, ze względu na nieco gorszy (9-2) bilans setów. Trener Tillie postanowił dać odpocząć swoim najlepszym graczom, ponieważ Francja będzie gospodarzem turnieju głównego Ligi Narodów. Udział w nim ma już zapewniony.

„Jak do tej pory koncentrowałem się na meczu przeciwko Francji. Znam trochę reprezentację Niemiec. Chiny nie za dobrze, ale przed konferencją prasową powiedziałem moim zawodnikom: nie możemy popełnić jednego błędu – nie możemy myśleć o turnieju, musimy grać mecz za meczem, tak jak zrobiliśmy to w ubiegłym tygodniu. Od początku powtarzałem, że jesteśmy tutaj po to żeby stać się lepszym zespołem, żeby dać zawodnikom ich szanse i to się nie zmienia. Będziemy grali nowym składem, nowymi zawodnikami, wielu dostanie szanse gry, ale to zawsze pewna kombinacja – bo z jednej strony daję chłopakom szanse gry, ale z drugiej chcę wygrywać. Wydaje mi się, że nigdy wcześniej nie grałem w Łodzi, więc jestem tutaj niepokonany i myślę, że to dobry znak. Atlas Arena to wspaniała hala i mam nadzieję, że wielu kibiców przyjdzie wspierać polską drużynę, dzięki dobrym wynikom z ubiegłego tygodnia. Wspaniale jest grać w Polsce” – zaznaczył trener Heynen (siatka.org.).

Faworytem piątkowego spotkania są jego zawodnicy. forBET wycenia zwycięstwo Polaków na 1.55, Francji na 2.40.