Dziś świętujemy dzień dziecka. Przez cały tydzień dzieci w szkołach świętowały i miały z tej okazji różne przywileje. Portfele rodziców małoletnich pociech zapewne w ciągu kilkunastu godzin zostaną znacznie wyszczuplone o ile będą miały być z czego. W świecie sportu też mamy do czynienia z dziećmi o nieprzeciętnych umiejętnościach, dlatego też z okazji dnia dziecka przedstawię Wam małoletnie talenty w różnych dziedzinach sportu.

Tymoteusz Cienciała – skoki narciarskie.

9-latek w listopadzie zeszłego roku wygrał po raz trzeci z rzędu turniej czterech skoczni dla dzieci. To osiągnięcie zostało zauważone nie tylko przez polskie media, ale i zagraniczne, które zdają sobie sprawę, że nad Wisłą urodził się następca Adama Małysza i Kamila Stoch. Tymek jednak za swój wzór uważa Piotra Żyłę, co – przyznacie – jest dosyć nietypowym wyborem. Wychowanek WSS Wisła trenuje pod czujnym okiem Jana Szturca i Wojciecha Tajnera, którzy są znani ze współpracy z Małyszem. Trudno przewidzieć przyszłość małoletniego skoczka, bo dopiero co przystępował do Komunii i przed nim jeszcze daleka droga i litry potu wylane na treningach. Trzeba przyznać, że chłopczyk ma już pewne obycie medialne o czym może świadczyć np. wywiad w TVP, który zamieszczam poniżej.

Zuzanna Herasimowicz – pływanie.

Pływaczka swoją karierę zaczęła bardzo młodo z powodów zdrowotnych. Rodzice 2-letniej dziewczynki postanowili za namową lekarzy zapisać ją do szkoły pływania. Kiedy problemy zdrowotne ustały, a Zuzia stała się bardziej świadoma, zaczęła naciskać rodziców, żeby ją zapisali do szkoły, w której odbywają się zajęcia na basenie. I się zaczęło: po juniorskich sukcesach w stylu grzbietowym (zwycięstwo na 200 m na letnich mistrzostwach Polski juniorów 14-letnich, dwa złota na 100 m. i 200 m. na zimowych mistrzostwach Polski juniorów 15-letnich, a także czterokrotnie stawała na najwyższym stopniu podium na letnich mistrzostwach Polski juniorów 15-letnich) przyszedł czas na start w mistrzostwach Polski seniorów na dystansie 200 m. Zajęła w nich siódme miejsce i pokazała starszym zawodniczkom, że trzeba się z nią liczyć. Dziś Zuzia ma 16 lat i poza nauką w gimnazjum trenuje ponoć 9 razy w tygodniu, żeby zrealizować swoje marzenie o występie na Igrzyskach Olimpijskich.

Evinka Sadvakasov – boks.

Póki co 10-letnia dziewczynka jest tylko hitem internetu i tak naprawdę wszystko jest w rękach jej ojca, który jest równocześnie jej trenerem. Kazaszka potrafi w ciągu 30 sekund wyprowadzić 221 ciosów (!). Talent Evinki objawił się jej rodzicom w postaci zepsutych drzwi. Wiem, że brzozy nie są najtrwalszymi drzewami (szczególnie te zaprezentowane na filmiku), ale spójrzcie tylko na to nagranie.

Jej zacięcie i dobra praca nóg może ją zaprowadzić bardzo wysoko w świecie boksu.

Milan Tyson – tenis.

Skoro jesteśmy przy boksie, to trudno byłoby nie wspomnieć o córce najsłynniejszego pięściarza na świecie. Mike Tyson od początku swojego ojcostwa powziął sobie za cel, żeby jego córka miała w dzieciństwie lepiej niż on. Mała Milan od maleńkości była zafascynowana Sereną Williams, toteż jej tata wysłał ją na kort na korepetycje. 9-latka ma widocznie predyspozycje do tego sportu, bo filmiki z nią podczas gry zauroczyły Gorana Ivanisevica – zwycięzcę Wimbledonu z 2001 roku. Chorwat w trybie pilnym zaprosił rodzinkę Tysonów do swojego kraju, żeby móc oszlifować talent młodej Amerykanki. Ostatnio trenowała pod czujnym okiem Nicka Bollettieriego, który wychował takie gwiazdy tenisa jak: Martine Hingis, Borisa Beckera, Andre Agassiego, Jelene Jankovic czy – co w przypadku pociechy Żelaznego Mike’a jest najistotniejsze – siostry Williams. Cóż, nie wiem jak Wy, ale ja nie chciałbym być w skórze tego kto przeszkodzi w karierze Milan Tyson.

Cristiano Ronaldo Jr. – piłka nożna.

Oczywiście jego obecność w tym gronie jest bardzo na wyrost, ale młody Portugalczyk do złudzenia przypomina w swoich zachowaniach swojego utytułowanego ojca. To jak pozuje do zdjęć i nie unika kamer powoduje, że jeśli mu nawet nie pójdzie w sporcie, to zawsze może być dźwignią marketingu jednej z firm, która się po niego zgłosi. Zresztą na pewno będzie robił to na co ma ochotę, a że czasem ma ochotę pograć sobie w piłkę, to wychodzą takie „kwiatki”.

Wykapany tata, co?

Emilia Jabłońska – koszykówka.

Wróćmy do kraju, bo i tu mamy talentów pod dostatkiem. Wczoraj Emilia obchodziła 16 urodziny i już może się pochwalić rocznym stażem w pierwszej drużynie Politechniki Gdańskiej. Rok temu postanowiono wcielić do pierwszej drużyny utalentowaną skrzydłową, bo widziano w niej potencjał na tyle duży, że kibice z Gdańska na nowo zaczęli poważniej myśleć o awansie do elity polskiej koszykówki. Niestety w lutym tego roku Jabłońska zerwała więzadło krzyżowe w kolanie i czeka ją wielomiesięczna przerwa. Koleżanki z kadry U-16 będą musiały poradzić sobie bez niej na zbliżających się mistrzostwach Europy. Koszykarka spędza dwie godziny dziennie na rehabilitacji, co potwierdza, że ta niewdzięczna kontuzja nie zmieniła jej planów życiowych. Trzymamy kciuki za powrót tej utalentowanej koszykarki.

Julia Szczurowska – siatkówka.

Córka Wojciecha – byłego siatkarza Gwardii Wrocław i AZS-u Olsztyn. To właśnie ojciec zaprowadził ją na boisko do siatkówki i tam poczuła się jak u siebie. Tata zauważył u swojej córki „bakcyla” do siatki, toteż zapisał ją do szkółki Impelu Wrocław. Tam przeszła praktycznie wszystkie kategorie wiekowe, by w czerwcu ubiegłego roku działacze drużyny z Wrocławia wcielili ją na dobre do pierwszego zespołu. Atakująca w wieku 16 lat została wybrana najlepszą zawodniczką spotkania z BKS Profi Credit Bielsko-Biała i tym samym została najmłodszą siatkarką z takim wyróżnieniem w Polsce. Po jej wypowiedziach można wywnioskować, że dziewczyna ma poukładane w głowie, więc z przyjemnością będziemy patrzeć na rozwój tej młodej zawodniczki.

 

Cytując klasyka: „skończył się dzień dziecka!”. Więc życzenia życzeniami, ale niech młodzi wezmą się do roboty, bo chyba każdy fan sportu uwielbia obserwować młode talenty, które rosną na jego oczach.

 

Dominik Bożek