Co za finał EBL! We Włocławku znów będzie gorąco

  • Redakcja

Konfrontacja o złoty medal w koszykarskiej Energa Basket Lidze jest w tym roku wyjątkowo ekscytująca. W rywalizacji Anwilu Włocławek z BM Slam Stalą Ostrów jest remis 2-2. Gra o najcenniejsze trofeum toczy się do czterech zwycięstw.

Walka włocławsko-ostrowska jest niezwykle zacięta. O czym, choć przede wszystkim o sportowym bandytyzmie, przekonuje poniższy filmik z ostatniego spotkania:

Sytuacja miała miejsce w trzeciej kwarcie. Nerwów na wodzy nie utrzymał lider Stali Aaron Johnson, który już po meczu wydał specjalne oświadczenie, w którym oprócz przeprosin napisał: „przez cały ten mecz, jak i w trakcie poprzednich spotkań byłem słownie prowokowany przez Ivana Almeidę. Nie brakowało też nieczystych zagrań z jego strony oraz pozostałych zawodników”. Pełna treść oświadczenia znajduje się na Facebooku Stali Ostrów.

Sprawa wydaje się jasna. Niemniej, żadne zachowanie zaczepne nie usprawiedliwia tak gwałtownej reakcji koszykarza. Choć jego kolega z zespołu, Michał Chyliński miał odmienne zdanie:

„Aaron na co dzień jest bardzo spokojnym człowiekiem. Żaden sportowiec na świecie nie zareagowałby w ten sposób, gdyby nic się nie stało. Widzieliśmy z ławki rezerwowych, że Almeida pierwszy wyprowadził cios w plecy, a Aaron zareagował, jak zareagowałby każdy z nas. Jeśli ktoś atakuje cię od tyłu, reakcja jest naturalna” – powiedział (sportowefakty.wp.pl)

Johnson nie uniknął kary dyscyplinującej (Almeida zresztą także powinien być ukarany). Gracz Stali, decyzją Sędziego Dyscyplinarnego PLK Jakuba Kosowskiego, „w związku z niesportowym zachowaniem związanym z naruszeniem nietykalności cielesnej Ivana Almeidy” został ukarany dwoma meczami dyskwalifikacji oraz 14 tys. zł kary. Johnson może się od tej decyzji odwołać, choć szanse na łagodniejszy wyrok nie są zbyt duże. A to spore osłabienie ekipy Emila Rajkovicia. Amerykanin był wiodącą postacią Stali w sezonie zasadniczym, a także już w play-offach. W poprzednich meczach finałowych dwa razy zdobywał po 15 punktów, raz 5. Spotkanie numer 4 ewidentnie mu nie wyszło – do zdarzenia z trzeciej kwarty nie zdobył bowiem punktu.

W obliczu odesłania Johnsona do szatni, sprawę w swoje ręce wziął Stephen Holt. 26-latek w całym spotkaniu trafił aż pięć razy zza linii 6,75. Agresywnie grali ponadto Jure Skifić i Nikola Marković. Anwil jednak – kolejny już raz podczas tych finałów – włączył drugi bieg w ostatniej części spotkania. Po fenomenalnej serii włocławian 13:0 i na zaledwie dwie minuty przed końcem zrobiło się tylko 65:64 dla gospodarzy. Niestety dla fanów Anwilu, ostrowianie zachowali w chaotycznej końcówce więcej zimnej krwi i ostatecznie wygrali po prawdziwej koszykarskiej bitwie 69:67.

„To był chyba nasz najgorszy mecz, który rozgrywaliśmy w tej fazie play-off. Mieliśmy za dużo strat niewymuszonych, zostawiliśmy zbyt wiele miejsca zawodnikom obwodowym BM Slam Stali. To nie może się powtórzyć. Ostatnią zagrywkę zdecydowanie muszą brać na siebie. Ostatnia akcja powinna wyglądać zupełnie inaczej” – powiedział na pomeczowej konferencji prasowej trener włocławian Igor Milicić (kkwloclawek.pl).

W jego zespole liderem był wspomniany wyżej Almeida (19 pkt, 3 zb., 3 as.). Po 11 „oczek” dorzucili Josip Sobin oraz Jaylin Airington. Sobin w jutrzejszym, piątym spotkaniu w Hali Mistrzów być może będzie miał ułatwione zadanie. Kontuzji w meczu nr 4 doznał rosły Adam Łapeta. Szanse na jego występ we Włocławku wynoszą ponoć 50 na 50.

Kursy forBET na to spotkanie: 1 – 1.45, X – 15.00, 2 – 2.90.