W koszykarskim Toruniu względny spokój, w Zielonej Górze bałagan

  • Redakcja

W drugim spotkaniu o trzecie miejsce w rozgrywkach Energa Basket Ligi faworytem są gracze Polskiego Cukru Toruń. forBET wycenia ich zwycięstwo na 1.50 (-14.75-2.70). Nie może być inaczej, skoro w pierwszym meczu Twarde Pierniki ograły nadal aktualnych mistrzów Polski – i to na ich terenie – 117 do 95.

Co to za wynik? – spytają kibice. Gdzie była obrona? – dorzucą drugie pytanie. Otóż właśnie… nikt tego nie wie. Mało kto jest w stanie wyjaśnić, jak to się stało, że drużyna trenera Andreja Urlepa w czwartej kwarcie straciła, uwaga uwaga, 46 (!) punktów. Trudno to pojąć, przecież średnio daje to aż 4,6 pkt starty na minutę… Zdegustowany taką postawą Stelmetu był jej opiekun – Słoweniec postanowił honorowo (?) opuścić swoje stanowisko jeszcze przed zakończeniem batalii o brązowy medal:

„Chciałbym podziękować Andrejowi Urlepowi za pracę dla naszego klubu. Trener okazał się bardzo honorowym człowiekiem. Podjął taką decyzję, bo po prostu było mu wstyd” – powiedział właściciel Stelmetu Janusz Jasiński (basketzg.pl).

Trudno pozbyć się wrażenia – choć to tylko domysły – że zawodnicy z Zielonej Góry zagrali przeciwko Urlepowi. Przecież po trzeciej kwarcie było tylko 71:68 dla torunian. Tak wielka niemoc, brak chęci bronienia jest niewytłumaczalna. Tym bardziej, że wszyscy w środowisku wiedzą, jak ogromną wagę słoweński szkoleniowiec przywiązuje do spraw taktycznych-defensywnych właśnie.

Najlepszym zawodnikiem pierwszego starcia o brąz był Glenn Cosey. Amerykanin zanotował 26 punktów, miał cztery zbiórki i trzy asysty. Co ciekawe (i szczególnie zastanawiające), był notorycznie faulowany przez zielonogórzan. Wykorzystał aż 15 z 16 rzutów osobistych.

Kibiców Polskiego Cukru – poza formą Coseya, skutecznością Aarona Cela i DJ Newbilla – cieszy dobra postawa Karola Gruszeckiego. Były gracz Stelmetu pojedynek z dawnym klubem skończył z satysfakcjonującymi statystykami: 18 pkt (6/8 z gry), trzy asysty, dwa przechwyty. Zagrał wreszcie tak, jak na reprezentanta kraju przystało.

Kto po drugiej stronie parkietu, jeśli można tak napisać, zasłużył na wyróżnienie? Tradycyjnie już bałkański duet Vladimir Dragicević-Boris Savović. Ten pierwszy był autorem 17 punktów, drugi rzucił oczko mniej. Marne to pocieszenie dla zielonogórskich kibiców. O stopniu zażenowania fatalną postawą ich koszykarzy może świadczyć bojkot dzisiejszego spotkania w Arenie Toruń.

„Wyjazd na wtorkowy mecz odwołany. Nie dość, że mieliśmy problem z zapełnieniem autobusu, to trochę osób po pierwszym meczu postanowiło zrezygnować z wyjazdu” – czytamy na facebooku klubu kibica Zastal.

Zielonogórscy gracze, jak się wydaje, przyjadą do grodu Kopernika na wycieczkę, marząc zapewne o tym, by ten sezon wreszcie się skończył. Co ich czeka w kolejnym? Trudno już teraz przesądzać, niemniej odejście trenera Urlepa jest pierwszym, bardzo wyraźnym sygnałem zmian, jakie muszą się dokonać w Stelmecie. Z zespołu odejdą zapewne gracze zagraniczni. Pytanie, ilu? Wiele zależeć będzie od pomysłu na klub w sezonie 2018/19. Czy szefowie Stelmetu będą chcieli szybko nadrobić dystans dzielący ich drużynę do pozostałych z topu EBL?

Co ciekawe, w Toruniu przyszłość także nie jest do końca jasna, choć obecny sezon należy uznać za udany. Bardzo możliwe, że ze sponsorowania drużyny wycofa się Polski Cukier. Co to może oznaczać dla klubu?

„Gdyby hipotetycznie Polski Cukier całkowicie wycofał się z finansowania, to budżet nie zostałby zmniejszony. To dlatego, że przez ostatnie miesiące wykonaliśmy olbrzymią pracę starając się pozyskać licznych mniejszych sponsorów. Dziura byłaby załatana, ale nie udałoby nam się zwiększyć budżetu i zbudować mocniejszego składu na europejskie puchary. Nie chcę mówić, że od rozmów z Polskim Cukrem uzależniamy decyzję o starcie w pucharach, ale bez tego sponsora byłoby nam bardzo trudno” – wyjaśnił prezes Maciej Wiśniewski (przegladsportowy.pl).

Nie wiadomo więc, co przyniesie przyszłość, czy będzie „słodka”. Dużo pewniej jednak wkraczać w nią z brązowymi medalami na szyjach.