Bożydar Iwanow: „Uwaga! Trenerzy z niższych lig atakują!”

  • Redakcja

Sukces w postaci wicemistrzostwa Polski Jagiellonii Białystok pod wodzą debiutującego w Ekstraklasie Ireneusza Mamrota, który blisko siedem poprzednich sezonów spędził w Chrobrym Głogów, pokazuje, że warto stawiać na naszych pracujących w niższych klasach trenerów. A nie ciągle angażować zagranicznych „fachowców” w stylu Bjelicy, Berga i paru innych, lub też często już zgrane karty czyli tych krajowych, którzy ciągle kręcą się na tej karuzeli i lubią wpaść do ligi, gdy któremuś z „kolegów” powinie się noga. Oto mój prywatny ranking szkoleniowców, którzy pracują na niższych szczeblach (albo aktualnie nie pracują), nie mają doświadczenia z roli „jedynki” w Ekstraklasie, a może ktoś wreszcie da im szansę.

1. ZBIGNIEW SMÓŁKA

Jeszcze opiekun ciągle mających matematyczne szanse na Ekstraklasę piłkarzy Stali Mielec, ale już „po słowie” z Arką Gdynia. Specjalista od odbudowywania piłkarzy (Michał Janota, Jakub Arak) i kształtowania talentów (Maksymilian Banaszewski). Po wielu ciekawych stażach w Europie, dbający o poprawę swoich kwalifikacji. Niezależny finansowo. Żaden menedżer nie będzie miał z nim lekkiej konwersacji.

2. DOMINIK NOWAK

W niedzielę powinien się cieszyć z awansu do najwyższej klasy rozgrywkowej z Miedzią Legnicą, na której zęby połamali sobie Ryszard Tarasiewicz, Rafał Ulatowski czy Wojciech Stawowy. Mimo wielokrotnie topornego stylu Nice 1.Ligi legnicki zespół zawsze wierny jest jego filozofii, zawsze gra nowoczesną i ofensywną piłkę.

3. MAREK PAPSZUN

Mocny charakter i silna osobowość. Z beniaminka pierwszej ligi stworzył ekipę, która przez długi czas była jej rewelacją i liczyła się w walce o Ekstraklasę. Zimą Raków sięgnął po ciekawe nazwiska, które okazały się jednak wzmocnieniami tylko na papierze. Preferuje nowoczesny sposób gry z trójką środkowych obrońców. Wkrótce musi trafić wyżej.

4. ARTUR DERBIN

Przed trzema laty wraz z Robertem Stankiem awansował z Zagłębiem Sosnowiec z drugiej ligi. Początek miał świetny, klub ze Stadionu Ludowego mimo braku znaczących zmian grał piłkę efektowną, był nawet liderem, a z Pucharu Polski eliminował m.in. Górnika Zabrze i Cracovię, a w półfinale jak równy z równym walczył z Lechem Poznań. Słabsza wiosna spowodowała jednak jego zwolnienie. W Chojniczance mu nie poszło, dziś odbudowuje GKS Bełchatów, ale przy jego pasji i talencie to tylko przystanek. Chyba, że z brunatnymi szybko odniesie sukces.

5. DARIUSZ DUDEK

Brat słynnego Jerzego korzystał z jego kontaktów i do zawodu przygotowywał się m.in. u Rafy Beniteza i w takich miejscach jak Liverpool czy Real Madryt. Początkowo spełniał się w roli asystenta, choć u boku Mariusza Rumaka w Bruk Becie Termalica nie szło im najlepiej. W Zagłębiu Sosnowiec zastąpił Dariusza Banasika, zadebiutował jako „pierwszy” i z zespołu z dołu tabeli awansował na drugie miejsce. Podobnie jak Miedź Legnica jego zespół dobrze się ogląda. Elastyczność taktyczna podkreślona jest także wynikami. Poza tym ta elegancja w ubiorze. Podobno małżonka dba o te detale.

6. KRZYSZTOF BREDE

Wieloletni asystent Michała Probierza m.in. w Lechii Gdańsk i Jagielloni Białystok. Poszedł na „swoje” do Chojniczanki, która na zakończenie ubiegłego roku była na pierwszym miejscu w tabeli. Wiosna – podobnie jak w poprzednim sezonie nie jest już tak rewelacyjna, ale cień szans na promocję zespół z Borów Tucholskich jeszcze ma. Duża wiedza taktyczna, dobry kontakt z piłkarzami, także dlatego, że nie jest takim „katem” jak jego były przełożony. A może to mała wada?

7. JACEK PASZULEWICZ

Dla mnie ciągle zagadka. Wiosną 2017 roku wyciągnął z niebytu Olimpię Grudziądz, po czym stracił kilku podstawowych piłkarzy i znów utknął na dole tabeli. Tym razem go pożegnano. W GKS-ie Katowice zaczął świetnie, ale… drużyna grała dość toporną piłkę, a gdy zabrakło wyników szkoleniowiec zaczął otwarcie krytykować piłkarzy, a wkrótce po tym dyrektor sportowy zawiesił czterech zawodników. Czas pokaże, czy droga którą obrali jest właściwą.

8. ADRIAN STAWSKI

Chcę się uczyć i chętnie korzysta z rad „mądrzejszych” od niego Pawła Janasa czy profesora Zbigniewa Jastrzębskiego, specjalisty od przygotowania fizycznego. Po nieudanej przygodzie w Druteksie-Bytovii Tomasza Kafarskiego uratował zespół przed spadkiem. Mimo skromnych możliwości kadrowych wyeliminował z Pucharu Polski Pogoń Szczecin i zagrał niezły mecz na Legii w Warszawie. Gdy utrzymał bytowian w pierwszej lidze dowiedział się, że zespół będzie z niej wycofany. Ktoś powinien dać mu szansę.

9. MIROSŁAW SMYŁA

Fantastyczny człowiek, dobra dusza, wielka pracowitość i uczciwość, co nie zawsze jest dobrą monetą w naszej piłce. Znakomicie przygotował Odrę Opolę do rundy jesiennej i jako beniaminek Nice 1.Ligi kończył rok na drugim miejscu premiowanym awansem. Wiosną zaliczył serię meczów bez wygranej i złożył dymisję. Przyjętą. Choć patrząc na realia jakościowe piłkarzy, których miał do dyspozycji w stolicy polskiej piosenki ciężko było zrobić coś więcej. Na razie nie miał okazji popracować z naprawdę mocnym zespołem. A przecież nawet znakomity trener ze słabymi zawodnikami nic nie osiągnie. Znakomici futboliści ze słabszym coachem dadzą sobie radzę zdecydowanie lepiej.

10. DIETMAR BREHMER

Wierny i ceniony asystent Dariusza Pasieki, Jurija Szatałowa czy Michała Probierza w klubach Ekstraklasy, dziś już w Szczecinie, w Pogoni u Kosty Runjajica. Jako pierwszy trener związany głównie z Górnym Śląskiem. Powinien odlepić od siebie łatkę „dwójki” i popracować na własny rachunek.

Bożydar Iwanow