Dla jednych walka o grę w Lidze Mistrzów, dla drugich o gówno

  • Redakcja

„Na tę chwilę Liga Europy to dla mnie gówno” – stwierdził Gabi po kompromitującym remisie z Karabachem, który miał miejsce 31. października zeszłego roku. Był to mecz w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów, gdzie w ostatnich 4 latach Atletico dwukrotnie zawędrowało aż do finału. Wtedy Atleti miało jeszcze matematyczne szanse na wyjście z grupy. Wszyscy wiemy jak to się skończyło. Od tego czasu rozgrywki Ligi Europy zaczynały przypominać piłkarzom z Madrytu bardziej czekoladę, bo wyeliminowanie Arsenalu czy Sportingu Lizbona nie było łatwym zadaniem. O 20:45 Atletico ma do pokonania ostatnią przeszkodę w postaci zespołu Olympique Marsylia. Czy podopieczni Diego Simeone zdobędą swoje pierwsze i ostatnie trofeum w tym sezonie?

„Wygranie Ligi Europy z Atletico byłoby czymś niesamowitym” – przyznał niedawno ten, który byłby kapitanem, gdyby po prostu grał. Fernando Torres po sezonie opuszcza jednak Rojiblancos w poszukiwaniu częstszej gry. Dziś ma szanse sięgnąć po pierwsze trofeum z klubem, w którym zakochał się w dzieciństwie. Wypowiedź El Nino pokazuje jak zmieniła się postawa piłkarzy. Gabi, jako obecny kapitan Atletico, teraz zapewne ugryzłby się w język ferując wyroki podobne do tego, o którym wspominałem na początku tekstu.

Jeśli obecność Atleti w finale nie jest żadną niespodzianką, to obecność Olumpique Marsylia należy za taką uznać. Francuski zespół w fazie pucharowej musiał przejść takie zespoły jak RB Lipsk i Athletic Bilbao. W półfinałowym starciu w Salzburgu Les Phocéens potrzebowali dogrywki na zapewnienie sobie miejsca w finale, który odbędzie się w Lyonie. Podróż 277 km. na północ może być dla OM atutem. Parc Olympique Lyonnais to stadion, który bardzo dobrze znają i ten niespełna 60-tysięcznik w większości będzie wypełniony kibicami, którzy będą sprzyjali francuskiemu zespołowi.

Dziś Payet i Griezman staną po przeciwnych stronach barykady i nie ma co liczyć na podobne gesty

Jak już wspomniałem o francuskich sympatiach, to wypadałoby napomknąć o dwóch napastnikach, po których fani Trójkolorowych obiecują sobie dużo podczas Mundialu w Rosji. Florian Thauvin zaliczył co prawda tylko 3 występy w kadrze, aczkolwiek jego ostatnia forma nie mogła być niezauważona przez Didiera Deschampsa. 25-letni napastnik jest – po Antoine Griezmanie – najskuteczniejszym francuskim napastnikiem w topowych europejskich ligach. W ostatniej kolejce ligowej jego dwa trafienia zapewniły remis w spotkaniu z Guingamp, który nie układał się po myśli gości z południa Francji. Jego bardziej utytułowany rodak jest na „cenzurowanym” u kibiców Atleti. Radio Cope podało ostatnio informację, iż najlepszy strzelec Rojiblancos już jest dogadany z FC Barceloną, do której ma przejść po obecnym sezonie. 27-latek od dawna „romansował”  z innymi, bardziej utytułowanymi klubami, otwarcie pokazując, że nie zamierza wiecznie strzelać goli dla zespołu ze stolicy Hiszpanii. Działacze Atletico w ostatnich dniach złożyli Francuzowi ofertę podwyżki, na mocy której miałby zarabiać więcej, niż oferują mu w Katalonii. Wątpliwe jednak, żeby skusił się na te pieniądze, gdyż można odnieść wrażenie, że nie tylko na nich mu zależy. W forBET kurs na gol Thauvina wynosi 4.50, a Griezmana – 2.25.

Ogromnym osłabieniem hiszpańskiego zespołu może być brak Diego Simeone na ławce rezerwowych. Trener Rojiblancos zbyt mocno protestował przeciwko czerwonej kartce w pierwszym Vrsaljko pierwszym półfinałowym meczu przeciwko Arsenalowi. Po tym spotkaniu UEFA nałożyła na Argentyńczyka karę 4 meczów, których nie będzie mógł poprowadzić z wysokości murawy. Zastąpi go German Burgos, który nie wydaje się być spokojnym człowiekiem.

Obydwa zespoły w ostatnich latach nie dokładały do swoich klubowych gablot nowych trofeów. OM zdobyło Puchar Ligi 6 lat temu, a Atleti zdobyło mistrzostwo Hiszpanii w 2014 roku. Marsylczycy dodatkowo walczą o występy w przyszłorocznej Lidze Mistrzów. Najprawdopodobniej nie uda im się dostać do tych rozgrywek przez zajęcie 3. miejsca w Ligue 1, dlatego dzisiaj wieczorem postawią wszystko na jedną kartę. Atlletico Madryt, mimo pewnego powrotu do LM, nie odpuściło ostatniej kolejki La Ligi, wystawiając najlepszy z możliwych składów. Ich jednobramkowe zwycięstwo nie dziwi już nikogo, kto śledzi poczynania zespołu Cholo Simeone. Jego Cholismo sprawiło, że w tym sezonie stracili tylko 20 goli w 37 spotkaniach. Dobrze dobrana taktyka, świetna obrona i genialny Oblak to mieszanka, która zatrzymała lepsze kluby niż OM, ale chyba nie wierzycie, że w tym spotkaniu nie padnie gol? (kurs w forBET na powyżej 0.5 gola w meczu to 1.45).

Marsylczycy po raz trzeci wystąpią w finale tych rozgrywek i liczą, że w końcu uda im się wygrać mecz finałowy. Eksperci i bukmacherzy są jednak bezlitośni, stawiając w roli zdecydowanego faworyta przybyszy z Hiszpanii (kurs w forBET na trofeum dla OM wynosi 3.20, a dla Atleti – 1.36). W tym meczu będziemy mieć również do czynienia z polskim akcentem, bowiem sędzią technicznym będzie Szymon Marciniak. Przyzwyczailiśmy się do akcentów czysto piłkarskich w finałach Ligi Europy w wykonaniu naszych rodaków (np. Grzegorz Krychowiak w Sevilli w ostatnich latach), ale niestety tym razem musimy się zadowolić nieco mniejszym wkładem polskiego obywatela.

 

Dominik Bożek