Które ekipy awansują do finału EBL?

  • Redakcja

Przed nami kluczowe mecze w Energa Basket Lidze. W pierwszym, dzisiejszym spotkaniu półfinałowym BM Slam Stal Ostrów podejmie Polski Cukier Toruń. Jutro zaś ruszy rywalizacja w parze Anwil Włocławek – Stelmet Enea BC Zielona Góra. Faworytem w wyścigu po złoto według bukmacherów z forBET jest Stelmet (2.45). Drugi w kolejności jest Anwil (2.55), następnie Stal oraz Polski Cukier (po 5.25).

Zanim przejdziemy do przyjrzenia się poszczególnym parom półfinałowym, warto wrócić na chwilę do meczów z 1/4. Przed Państwem dziesięć najlepszych zagrań – jest na co popatrzeć!

BM Slam Stal Ostrów vs. Polski Cukier Toruń (typy forBET na pierwszy mecz: 1.65-14.00-2.30)

Choć w obu drużynach nie brakuje koszykarskich artystów, to jednak na tym etapie rozgrywek należy spodziewać się mocnych, siłowych pojedynków. Stal od jakiegoś czasu „nie leży” Twardym Piernikom. W ostatnich dwóch sezonach, podczas spotkań w części zasadniczej sezonu aż trzy razy triumfowali ostrowianie, a tylko raz gracze z grodu Kopernika. W bieżących rozgrywkach zawodnicy trenera Emila Rajkovicia wygrali oba mecze: 76:70 u siebie i 83:65 na wyjeździe. Torunianie nie mogli znaleźć recepty na rozgrywającego z USA Aarona Johnsona, zresztą najlepiej podającego koszykarza ligi. W drugim spotkaniu zaś bohaterem Stali był… ubiegłoroczny lider Polskiego Cukru, Jure Skifić. Chorwatowi podczas rywalizacji z Toruniem z pewnością serce zabije mocniej. W półfinale EBL nie będzie sentymentów.

Wicemistrzowie kraju, jeśli chcą zameldować się w kluczowej rozgrywce EBL, muszą nie tylko powstrzymać duet Johnson-Skifić. Wielką pracę pod koszami wykonuje bowiem mierzący aż 217 cm wzrostu Adam Łapeta, a wspomagają go między innymi Nikola Marković i Mateusz Kostrzewski. Czym mogą odpowiedzieć torunianie? Tandemem Cheikh Mbodj-Krzysztof Sulima. W ćwierćfinałowych spotkaniach przeciwko MKS-owi Dąbrowa Górnicza obaj środkowi Polskiego Cukru miewali spore problemy z faulami.

„BM Slam Stal to klasowa drużyna. Ostrowianie są niebezpieczni po obu stronach parkietu. Jest tam wielu uznanych i doświadczonych zawodników, którzy potrafią zrobić różnicę na parkiecie. Uważam, że to będzie duże wyzwanie dla naszego zespołu” – powiedział Mbodj (sportowefakty.wp.pl).

Trudno nie zgodzić się z Senegalczykiem, ale gwoli ścisłości należy dodać, że i torunianie mają w swoim składzie poważne atuty, zwłaszcza na obwodzie. Nazywają się Glenn Cosey oraz DJ Newbill. Amerykanie świetnie wpasowali się w system gry trenera Dejana Mihevca. Czy obaj, wsparci wyrównanym polskim składem, drugi rok z rzędu poprowadzą torunian do finału? Nie wiadomo bowiem, co będzie w przyszłym sezonie. Coraz głośniej mówi się o możliwym wycofaniu się głównego sponsora – Krajowej Spółki Cukrowej S.A. – ze wspierania toruńskiej koszykówki. Z drugiej strony, nawet pomimo tak istotnej i niekorzystnej decyzji, jest szansa, że budżet pozostanie na dotychczasowym (5,5 mln zł) poziomie.

Anwil Włocławek vs. Stelmet Enea BC Zielona Góra (1.60-14.25-2.45)

To zdecydowanie koszykarski szlagier, w którym niezwykle trudno wskazać faworyta. Nikomu nie trzeba zanadto rozjaśniać, jaka moc drzemie w obu tych zespołach. Pojedynki Kamila Łączyńskiego z Łukaszem Koszarkiem, Ivana Almeidy z Przemysławem Zamojskim, a także starcia pod koszem Josipa Sobina z Vladimirem Dragiceviciem, czy Jakuba Wojciechowskiego z Borisem Savoviciem z pewnością rozgrzeją fanów koszykówki w naszym kraju. A trzeba jeszcze pamiętać o takich zawodnikach jak np. Quinton Hosley (Anwil), czy James Florence (Stelmet). Bardzo prawdopodobny jest także powrót do gry doświadczonego Szymona Szewczyka, który około trzy miesiące temu doznał poważnego urazu łokcia.

Anwil – jeszcze bez Szewczyka w rotacji – nie miał zbyt dużych problemów z ograniem PGE Turowa Zgorzelec w ćwierćfinale. Nieco więcej kłopotów z ograniem Rosy miał z kolei Stelmet. Co więcej, w czwartym spotkaniu przeciwko radomianom ze składu aktualnych mistrzów Polski do końca sezonu wypadł Jarosław Mokros. 28-letni skrzydłowy doznał kontuzji palca lewej dłoni i nie pomoże swoim kolegom w batalii o finał ligi.

Wyjątkowo ciekawe będzie także starcie obu trenerów, lubujących się zwłaszcza w grze defensywnej. Panowie – Igor Milicić i Andrej Urlep – doskonale się znają. 15 lat temu bowiem Milicić był zawodnikiem Anwilu, którego szkoleniowcem był właśnie Urlep. To wtedy włocławianie zdobyli swój jedyny w historii złoty medal. Obaj w tych samych rolach spotkali się jeszcze w sezonie 2011/12 w AZS-ie Koszalin.

„Gdy zdobywaliśmy mistrzostwo z Anwilem, to grało się zupełnie inaczej niż dzisiaj. Kilka lat temu w Koszalinie natomiast potencjał zawodników był dużo mniejszy niż teraz w Stelmecie. Na pewno widać, że u trenera Urlepa są pewne zasady i jeśli się ich nie egzekwuje, to trener się bardzo denerwuje. Pod tym względem się nie zmienił, to doświadczony szkoleniowiec” – powiedział Milicić (przegladsportowy.pl).