Pochwała pracowitości

  • Redakcja

„Może on ma więcej talentu, ale pokonałem go moją pracowitością” – mówił po ostatniej Grandzie Pro 6 Sylwester Miller, który efektownie wygrał pojedynek z Ibrahimem Barkinoevem. Satysfakcja i spełnienie na twarzy Millera było widoczne aż nadto. Wspominał również, że do ciężkiej pracy napędzała go postawa przeciwnika, który lekceważąco podchodził do jego umiejętności. Sport zmusza ludzi do pracowitości, a czym dodatkowo są stymulowani zawodnicy to zależy od indywidualnych preferencji. Dziś z okazji święta pracy przedstawię różne pobudki, które nakręcają sportowców do wchodzenia na coraz wyższy poziom.

Allen Iverson nie należał do pracusiów. Pewnego dnia podczas konferencji jeden z dziennikarzy wyprowadził z równowagi koszykarza, zarzucając mu, że wg. trenera nieodpowiednio przykłada się do treningów. Legenda kosza powtórzyła niezliczoną ilość słowa „practice„, podkreślając jak zajęcia mają nikły wpływ na jego grę. Amerykanin nie miał obsesji doskonałości. Rywalizacja z Bryantem nie działała na niego mobilizująco, nie uważał, że dzięki ćwiczeniom więcej zarobi i nie widział sensu w „wylewaniu siódmych potów” na treningu, skoro i tak dobrze się prezentuje na parkiecie i ma status gwiazdy. Iversonowi taka postawa się upiekła, ale pomyślmy ilu było sportowców, którzy powinni zrobić sobie autorefleksję, której zabrakło też koszykarzowi.

Daniel Łukasik wziął przykład z amerykańskiego sportowca i „pacnął” niefortunnie w jednym z wywiadów, że, cytuję: „Kiedy mamy mecze co trzy dni, to trener woli, byśmy szybko zeszli do szatni i odpoczęli. Dlaczego nie ćwiczymy jak kiedyś Leszek Pisz? Po części pewnie z tego powodu, o którym wspomniałem, a po części pewnie brakuje nam chęci, by znaleźć bramkarza, zgadać się i razem popracować ” (Legia.net). Odświeżając ten wywiad, zdałem sobie sprawę dlaczego niegdyś reprezentant Polski i młody perspektywiczny talent uważany jest za jednego z najgorszych piłkarzy w Ekstraklasie.

Karny wykonywany przez Cristiano Ronaldo w meczu z PSG wywołał wielkie poruszenie wśród kibiców. Zwolennicy talentu Portugalczyka przekonywali wszystkich o jego geniuszu, a jego przeciwnicy mówili albo spisku, albo o przypadku. „Kiedyś często ćwiczył to na treningach w Manchesterze United, to jego stara sztuczka” – wypalił w rozmowie z BT Sport Rio Ferdinand. Tyle lat minęło odkąd zaczął trenować ten zabieg, żeby go zaprezentować w odpowiednim momencie. Danielowi Łukasikowi nie starczyłoby determinacji na taki ruch. Dlatego o Polaku gada się przy okazji oglądania meczów Ekstraklasy lub jego niefortunnej wypowiedzi, a o Portugalczyka mówi się non stop.

Mohamed Ali przyznał kiedyś, że ćwiczy w święta, bo to są dni, w których jego rywale robią sobie wolne i on dzięki temu może mieć w porównaniu do nich jeden trening więcej. W jego czasach pieniądze w boksie nie były tak duże jak teraz. „Mamona” rozleniwiła już niejednego sportowca. Krzysztof Zimnoch w wywiadzie z Andrzejem Kostyrą powiedział, że dostał ofertę walki z Arturem Szpilką, ale ją odrzucił, bo „chce jeszcze odpocząć i dogląda budowy domu„. Andrzej Fonfara też miał dłuższy rozbrat z boksem, ale on już udowodnił swoją wartość na zawodowych ringach. Zimnoch jest głównie znany z tego, że powalił w czasach amatorskich Wildera i z tego, że Artur Szpilka go nie lubi. Pewnie po ostatnim nokaucie wyszedł z założenia, że nie ma co się pchać na afisz, co znacznie stępiło mu pazur (o ile takowy posiada).

Kasa jednak nie zawsze tak działa, nawet w sportach walki. Damian Janikowski wprost przyznał, że przejście do KSW było podyktowane m.in. warunkami finansowymi. Zapasy to była dyscyplina, do której nasz olimpijczyk dokładał przez większość czasu. Federacja Kawulskiego i Lewandowskiego dała mu propozycję lepszego życia, a Janikowski odpłacił się ciężką pracą i efektownymi nokautami.

Rywalizacja to kolejna przyczyna, której wynikiem jest coraz cięższa praca. Wspominałem o Cristiano Ronaldo, nie wiem czy miałby taką samą manię doskonałości, gdyby nie to, że gra w tych samych czasach co Leo Messi. W polskim boksie rywalizacja Mateusza Borka i Andrzeja Wasilewskiego sprawia, że konsumenci z każdą galą dostają coraz lepszy produkt. Ostatnie Polsat Boxing Night Borka było jego wielkim sukcesem i niektórzy uważali tę galę za najlepszą jaka odbyła się na polskiej ziemi.

Rywalizacja napędza też młode osoby, takie jak Iga Świątek. Co chwilę dostajemy informacje zza oceanu o jej kolejnej wygranej. To wynik wielkiej pracy, jaką włożyła 16-latka w treningi przed wyjazdem. „To tak działa, że kiedy człowiek jest pod presją, to zaczyna szukać rozwiązań. Wbrew pozorom mecze wygrane po 6:0 są trudne, bo ciężko jest utrzymać koncentrację. Człowiek po prostu się rozluźnia, gdy przeciwniczka jest słabsza” – mówiła w rozmowie z nami tenisistka, udowadniając tym samym, że rywalizacja to jest coś pcha sportowców do ciężkiej pracy.

Oczywiście nie wszyscy ludzie na świecie muszą być ambitni, ale, kiedy spojrzymy na sportowców z absolutnego topu, to zauważymy nie tylko duże ego, ale i ambicję, która jest niezbędna przy ciężkiej pracy.

 

Dominik Bożek