To z tych polskich pięściarzy Sulęcki powinien brać przykład

  • Redakcja

Już w nocy z soboty na niedzielę swoją walkę życia stoczy Maciej Sulęcki. Jego rywalem będzie Daniel Jacobs i to on jest zdecydowanym faworytem tego pojedynku. Walka będzie główną atrakcją gali HBO organizowanej w nowojorskiej w Barclays Center na Brooklynie.

Wielu ekspertów twierdzi jednak, że Polak nie stoi na straconej pozycji. Nie może mu jednak zabraknąć determinacji, niezłomności i woli stoczenia walki niemalże na śmierć i życie. Właśnie tylko takie mentalne podejście do sprawy może zagwarantować sukces na tym poziomie.

Czy Sulęcki jest w stanie sprawić sensację? My wierzymy, że tak! Wyszukaliśmy 5 przykładów pojedynków zawodowych, w których polscy pięściarze wykazali się ogromnym charakterem i wolą walki i co najważniejsze zwyciężyli!

Adamek ze złamanym nosem zdobywa mistrzostwo świata

21 maja 2005 roku Adamek zmierzył się z Australijczykiem Paulem Briggsem, a stawką pojedynku był pas mistrza świata WBC. Polak tym pojedynkiem zapewnił sobie uznanie kibiców na całym świecie.

O kontuzji, już po walce poinformował ówczesny trener Adamka – Andrzej Gmitruk (obecny szkoleniowiec Macieja Sulęckiego): „Teraz mogę zdradzić, że Tomek przez ostatnie 3,5 tygodnia nie miał żadnych sparingów, bo na treningu złamał nos. W drugiej rundzie walki z Briggsem dostał cios i kontuzja się odnowiła. Przez 11 rund walczył ze złamanym nosem”.

Sam Adamek również potwierdził te doniesienia: „Czekałem na tę walkę sześć lat, chociaż w pewnym momencie zastanawiałem się czy do niej dojdzie. Gdybyśmy jednak zrezygnowali, taka okazja mogła już się nie powtórzyć. Wierzyłem, że mi się uda i okazało się, że wiara czyni cuda. Wprawdzie jestem trochę poobijany, a z nosa ciągle leci mi krew, ale mam tytuł.”

Głowacki powrócił niemalże z zaświatów i znokautował Hucka

14 sierpnia 2015 roku mało znany szerszej publiczności na świecie Krzysztof Głowacki zdobył mistrzostwo świata w imponującym stylu. Polak znokautował faworyzowanego Marco Hucka, ale wcześniej sam po raz pierwszy w karierze leżał na deskach. Mało tego, wydawało się, że już z nich nie wstanie.

Jeszcze przy „sześć” leżał, trzymając się za głowę, potem chwiejnym krokiem zaczynał wstawać. Dziewięciu na dziesięciu sędziów przerwałoby walkę i nie popełniłoby błędu. David Fields dał jednak Polakowi szansę, a ten wykorzystał ją w najlepszy z możliwych sposobów.” – czytaliśmy w onet.pl.

Dodajmy, że zaraz po wznowieniu walki pięściarz z Wałcza od razu ruszył w stronę Niemca i kilka razy mocno go trafił. W 11 rundzie popularny „Główka” nie pozwolił  już sędziom punktowym na niekorzystny dla niego werdykt i znokautował faworyzowanego przed walką oponenta.

„Diablo” powstał z kolan i pobił mistrza olimpijskiego na rosyjskiej ziemi

W czerwcu 2013 roku ówczesny mistrz świata Krzysztof „Diablo” Włodarczyk bronił swojego tytułu z niepokonanym wtedy mistrzem olimpijskim z Pekinu, Rachimem Czakijewem. Wiele osób nie wierzyło w reprezentanta Polski, a początek walki zdawał się potwierdzać ich obawy.

Krzysztof zdecydowanie przegrał na punkty dwie pierwsze rundy, a w trzeciej był liczony. Wstał jednak i dzielnie walczył dalej. Przełomowym momentem walki był jego krótki lewy sierp w szóstym starciu, który powalił Czakijewa na deski. Rosjanin „leżał” jeszcze w dwóch kolejnych odsłonach walki i ostatecznie przegrał przed czasem.

40 – letni Gołota z jednym okiem pozbawił mistrzowskich marzeń Mike’a Mollo

W styczniu 2008 roku w słynnej nowojorskiej Madison Square Garden będący już u schyłku kariery Andrzej Gołota stoczył swój kolejny pojedynek. Jego rywal – 27 – letni Mike Mollo był wówczas notowany na 6. pozycji w rankingu WBA i miał wielkie aspiracje, aby „zasłużyć” na mistrzowską szansę po tym, jak pokona popularnego „Andrew”. Wówczas zdecydowanym faworytem w tej rywalizacji był Amerykanin.

Miał jednak pecha, bo Gołota tego wieczoru walczył jak profesor, a do tego wykazał się niesamowitych hartem ducha i wolą walki. Udowodnił to szczególnie, kiedy jego lewe oko było tak zapuchnięte, że nie miał prawa na nie zobaczyć absolutnie nic. Pomimo tego, Polak walczył dzielnie z dużo młodszym i agresywniejszym rywalem. Mollo w ostatnich rundach był tak wyczerpany, że nie wiedział nawet, w którym narożniku znajduje się jego sztab szkoleniowy. Ostatecznie Polak zasłużenie wygrał jednogłośnie na punkty.

Od ósmej rundy nic nie widziałem. Boksowałem bardziej na instynkcie niż na podstawie tego co było przede mną. Mam nadzieję, że po tej walce nikt więcej nie zwątpi w mój charakter” – powiedział po swoim triumfie reprezentant Polski.

Fonfara po raz pierwszy posyła na deski meksykańskiego mistrza

W kwietniu 2015 roku Andrzej Fonfara odniósł najważniejsze zwycięstwo w swojej karierze. Pięściarz pochodzący z Białobrzegów, noszący pseudonim „Polski Książe” pokonał przed czasem Julio Cesara Chaveza juniora.

Były mistrz świata WBC toczył z Polakiem wyrównany bój, ale po kilku rundach Fonfara zaczął dominować. W dziewiątym starciu Chavez padł na deski po lewym sierpowym „Polskiego Księcia”. Było to jego pierwsze liczenie przez sędziego w karierze. Meksykanin wstał i walczył dalej, jednak jego narożnik zdecydował się go poddać.

Warto nadmienić, że przed walką, szczególnie w USA promocja pojedynku opierała się na Chavezie. To on miał pokonać Polaka i następnie powalczyć o tytuł mistrzowski. Jednak Fonfara nie pękał od pierwszego gongu i zdecydowanie wybił swojemu przeciwnikowi marzenia o zwycięstwie.