Jaka przyszłość przed Onico?

  • Redakcja

Onico Warszawa było przez długi czas największą rewelacją tego sezonu PlusLigi. W ostatnich tygodniach zespół prowadzony przez Stephane’a Antigę obniżył jednak loty. Na tyle, że nie zdołał nawet zająć miejsca w pierwszej „szóstce”. Nie powalczy o medale. Dodatkowo wczoraj spłynęły do nas dwie sensacyjne informacje: Jolanta Dolecka przestała pełnić funkcję Prezesa Zarządu Onico Warszawa S.A. (zostaje w Radzie Nadzorczej), a z klubu odszedł Paweł Zagumny, dotychczasowy wiceprezes i dyrektor sportowy. W Infosport.pl analizujemy przyczyny niepowodzenia Onico oraz zastanawiamy się, jakie mogą być dalsze losy ekipy kontynuującej tradycje Politechniki Warszawskiej.

Przed sezonem aspiracje były spore. W jego trakcie tylko narastały. Warszawianie długo utrzymywali się na podium tabeli. Ostatecznie wylądowali na pechowej, siódmej pozycji. Zagrają jedynie z Cuprum Lubin o obronę tej lokaty.

Duma i rozczarowanie – te dwa uczucia jednocześnie mogą towarzyszyć aktualnie kibicom Onico. Duma z tego, jak ich pupile prezentowali się przez cały sezon, no prawie cały. Duma także z tego, jak w ostatniej kolejce usilnie starali się o awans. Wygrali w Radomiu 3:2, przegrywając 0:2. Ale dwa punkty zdały się na nic, gdyż rywale o miejsce w medalowej fazie play-off solidarnie zwyciężyli za trzy „oczka”. Stąd to drugie z uczuć – rozczarowanie. Bo było tak blisko, by siatkarze stołecznej drużyny zapewnili sobie prawo do walki o najwyższe lokaty w siatkarskiej PlusLidze. Ostatecznie o jeden punkt okazali się gorsi od Indykpola, Jastrzębskiego i Asseco. Jakie wnioski Antiga i jego podopieczni powinni wyciągnąć z tej lekcji?

Jeśli Onico chce w następnym sezonie z powodzeniem rywalizować o medale, to musi się bardziej wzmocnić. Co prawda sport.pl alarmował wczoraj, powołując się na Zagumnego, że zaległości finansowe klubu są tak duże, że nie ma szans na podniesienie budżetu na przyszłe rozgrywki. Wydaje się jednak, że za wcześnie, by coś prorokować. Jeszcze nie skończyły się nawet bieżące zmagania ligowe. Spokojnie. Przyjdzie przerwa na okres reprezentacyjny, może pojawią się nowi sponsorzy? Ostatnie miesiące pokazały bowiem, jak wielki jest w Warszawie głód na dobrą siatkówkę. I ostateczny brak awansu do medalowego play-off nic w tym zakresie nie zmieni. Moda na siatkę w stolicy wróciła. Fani już dziś zapewniają, że kolejny sezon będzie należał do warszawskiej ekipy. Ich liczba na trybunach z pojedynku na pojedynek systematycznie się zwiększała. To największy sukces Onico w obecnych rozgrywkach. Dzięki niemu aktualny zawód może się przerodzić w coś pozytywnego.

By tak się stało, w zespole musi dojść do kolejnych zmian. Te i tak nadejdą, bo niektórym zawodnikom kończą się kontrakty. Na temat przyszłości drużyny wypowiedział się Zagumny (jeszcze przed odejściem) na łamach polsatsport.pl:

Na sto procent zostają ci, którzy mają kontrakty, a więc Andrzej Wrona, Antoine Brizard, Damian Wojtaszek, Bartosz Kwolek, Jan Nowakowski, Jakub Kowalczyk i dochodzący do zdrowia Sharone Vernon-Evans. Odchodzą, to mogę potwierdzić, Jan Firlej i Jędrzej Gruszczyński. Nikoli Gjorgiewowi kończy się umowa, a Wojciech Włodarczyk ma kontrakt opcjonalny. Z kolei Guillaume Samica myśli o zakończeniu kariery.

Jeśli chodzi o Samicę, to już wiadomo, że spotkania z Cuprum będą dla niego ostatnimi w karierze.

Jakie były przyczyny niepowodzenia Onico? Główny powód to krótka ławka rezerwowych. A gdy dodatkowo pojawiły się kontuzje, to poziom pierwszej „szóstki” drastycznie zaczął spadać. Do tego doszło kilka porażek z potencjalnie słabszymi przeciwnikami i nieszczęście gotowe.

Głowy do góry, nie wszystko w jeden sezon !!!! – piszą kibice na klubowym koncie na Facebooku.

W przypadku składu gołym okiem widać, czego brakuje: konkretnego zmiennika dla Sharone Vernon-Evansa oraz czwartego przyjmującego. Gdy Evans doznał urazu, jedynym atakującym pozostał Nikola Gjorgiew. Z jednej strony można Macedończyka usprawiedliwiać, bo musiał grać wszystko i w pewnym momencie zaczął oddychać rękawami. Z drugiej to nie zabawa w lotki, tylko walka o Mistrzostwo Polski w kraju aktualnych Mistrzów Świata. Gjorgiew jako zmiennik Evansa nie podołał. Z resztą i tak kończy mu się umowa, więc nadarza się okazja, by znaleźć lepszego zastępcę.

Gdy w siatkówce atakujący nie dają rady, to często odpowiedzialność za atak przejmują przyjmujący. Tak też bywało w Onico, a głównie za sprawą fantastycznego Bartosza Kwolka. Jednak nie można cały sezon wisieć na tak młodym siatkarzu. Tym bardziej, że prócz niego warszawianie mają tylko dwóch przyjmujących: prawie emerytowanego już Samicę oraz nieregularnego Wojciecha Włodarczyka. Roszady na tym polu będą konieczne.

Dwa tygodnie temu rozmawiałem z Ireneuszem Mazurem, który przewidywał, że Onico może ostatecznie nie awansować do medalowej fazy play-off:

Nawet jak powstaje jakiś nowy dobrze zbudowany zespół, to rzadko kiedy w naszej lidze już w pierwszym swoim sezonie osiąga wielki sukces, czy zdobywa mistrzostwo Polski. Drużyna stworzona w ciągu jednego roku musi zwykle i tak swoje odczekać, zanim sięgnie po najwyższe laury. Spójrzmy na Onico – rewelację ostatnich miesięcy. Wytworzyła się taka sytuacja w tabeli, że jeśli ekipa Antigi przegra najbliższe mecze, to może się znaleźć w bardzo trudnym położeniu, wypaść poza „szóstkę”. To pokazuje, że nowo powstały zespół, nawet z bardzo dobrych graczy, nie zawsze gwarantuje od razu osiągnięcie sukcesów. Prawdopodobnie już w następnym roku Onico będzie naprawdę mocne. A jeszcze w kolejnym, jeśli warszawianie utrzymają ten skład, będą poważnymi kandydatami do złota.

Działaczom z Warszawy zalecałbym teraz przede wszystkim rozwagę. Jak najmniej nerwowych ruchów. Tym bardziej, że we władzach klubu wczoraj i tak doszło do sensacyjnych zmian. W tym sezonie gracze Onico najwidoczniej musieli jeszcze „zapłacić” swoje. Budowa ich nowego zespołu dopiero się zaczęła. Ale przy odpowiednim przygotowaniu się do kolejnych rozgrywek, o sukces może być łatwiej. Wszak drużyna nabrała teraz dużego doświadczenia. Może i przykrego, ale bardzo pożytecznego na przyszłość. Jeśli nikomu do głowy nie strzeli szalony pomysł by zwolnić Antigę, to jestem o warszawski team dziwnie spokojny. Dajmy czas Francuzowi na zbudowanie w stolicy wielkiej ekipy. W reprezentacji Polski udowodnił, że potrafi spłacić przyznany mu kredyt zaufania.

Dominik Senkowski