Po 2. kolejce PGE Ekstraligi: powrót mistrzów

  • Redakcja

Druga runda „najlepszej ligi świata” może nie była aż tak emocjonująca, jak inauguracja. Niemniej jednak, działo się sporo, a żużlowe emocje trzeba było podzielić na trzy dni.

Już w piątek bowiem forBET Włókniarz Częstochowa zmierzył się na swoim torze z beniaminkiem, Grupą Azoty Unią Tarnów. I pewnie wygrał, ale… Nie obyło się – znowu – bez małego fik Adriana Miedzińskiego, który w 5. wyścigu zawodów nie opanował motocykla i niepokojony przez przeciwnika upadł na drugim łuku. Pozbierał się, ogarnął i w całym spotkaniu dorzucił do dorobku swojej nowej ekipy 8 punktów z trzema bonusami.

Najwięcej „oczek” w meczu, bo aż 17 zdobył Nicki Pedersen. Fenomenalny Duńczyk przegrał tylko raz, w ostatnim biegu ze Szwedem Fredrikiem Lindgrenem i to właściwie tylko dlatego, bo przeszkodził mu jego kolega z zespołu, Peter Kildemand. Trzykrotny mistrz świata był więc niemal nie do powstrzymania przez gospodarzy. A przed sezonem nie brakowało radykalnych opinii w stylu: „Kto? Nicki? E tam, skończył się”. A tymczasem Pedersen „jeszcze może” – prawie jak pani Pelagia ze skeczu Kabaretu TEY.

Może nie tylko Nicki, bo i Chris Holder. Dłuuugo kazał na siebie czekać. Problemy takie i owakie nie pozwoliły mu przyjechać do Polski/Torunia wcześniej niż w czwartek przed sobotnim szlagierowym meczem Get Well z Betardem Spartą. Australijczyk w pełni odkupił swoje żużlowe przewiny. W spotkaniu z wrocławianami mistrz świata z 2012 roku szalał na Motoarenie, jak za swoich najlepszych lat:

Powyższy filmik pochodzi sprzed roku, a wtedy Holder wyjątkowo rzadko popisywał się takimi akcjami. Ciekawe, czy utrzyma wysoką formę, a jeśli tak, to na jak długo? Dawno nie widziano Australijczyka śmigającego z takim entuzjazmem po jakimkolwiek torze.

„Jestem bardzo szczęśliwy, że udało nam się dziś wygrać. Ten mecz był ważny nie tylko dla drużyny, ale i dla mnie samego. Wiadomo, że ostatnio poza torem nie układało mi się najlepiej. Nie szczędzono też wobec mnie wielu cierpkich słów. Zrobiłem wszystko co mogłem, zarówno na treningach, jak i podczas spotkania – cieszę się z tego, że dołożyłem wiele jakże cennych punktów do naszego wyniku” – powiedział po meczu (espeedway.pl).

Margines: w spotkaniu Get Well ze Spartą doszło do niecodziennej sytuacji. Popatrzcie Państwo sami, jakie tańce odbyły się w 11. biegu:

Kapitalnie zaprezentował się swojej publiczności Patryk Dudek. Lokalny bohater zdobył w meczu z Grudziądzem komplet punktów. Aktualny wicemistrz świata powetował sobie tym samym kiepski występ z pierwszej kolejki w Tarnowie. Mecz z MrGarden GKM-em Grudziądz był dla jego ekipy „spacerkiem”. Nie działo się także zbyt wiele, poza kilkoma mijankami, na przyczepnej domowej nawierzchni zespołu Ekanotr.pl Falubazu.

Zgoła inaczej było w Lesznie, gdzie w drugim szlagierze miejscowa Fogo Unia podejmowała Cash Broker Stal Gorzów. Spodziewano się pewnego i na luzie zwycięstwa Unii, a tu jednak niespodzianka. Osłabiona brakiem Słowaka Martina Vaculika Stal (z wypożyczonym z Torunia Grzegorzem Walaskiem) do prawie samego końca była równorzędnym partnerem dla gospodarzy. Wśród miejscowych zawodziła najlepsza para juniorska w kraju: Bartosz Smektała-Dominik Kubera. Po 13. wyścigu jednak leszczynianie zdołali odskoczyć na bezpieczną odległość sześciu punktów:

Powyższe lekkie rozważania ekstraligowe trzeba jednak zakończyć bardzo smutną, ciężką informacją. W pozaziemski wymiar, przeżywszy 78 lat, przeniósł się Nowozelandczyk Ivan Mauger. Był, uwaga, aż sześciokrotnym mistrzem świata. Swoje tytuły zdobywał w sezonach: 1968, 1969, 1970, 1972, 1977, 1979, a dwa złote medale odebrał w Polsce: we Wrocławiu (1970) oraz Chorzowie (1979).

W 1973 roku na Stadionie Śląskim Mauger nieoczekiwanie przegrał dodatkowy bieg o tytuł najlepszego żużlowca globu z Jerzym Szczakielem, który jako pierwszy Polak w historii wspiął się na żużlowy Olimp. Pokonał wielkiego Maugera w obecności 100 tys. widzów:

Ivan Mauger był żużlowcem absolutnie wyjątkowym. Legendarnym w pełnym tego słowa znaczeniu. Dobrze byłoby więc, gdyby władze Ekstraligi przy okazji następnej kolejki zarządziły okazanie mu w jakiejkolwiek formie należnego szacunku.