Siedmiu polskich Sportowców-Pechowców na piątek trzynastego!

  • Redakcja

Czarny kot przebiegł Wam drogę? Najukochańszy chomik odszedł do raju dla zwierząt? A może pracodawca dał Ci do zrozumienia, że nie za bardzo widzi Ciebie w swojej firmie w przyszłym miesiącu? Dzisiaj jest piątek trzynastego i ludzie z kategorii tych najbardziej przesądnych będą upatrywać swoich niepowodzeń właśnie w tej dacie. Chciałbym wobec tego zaprezentować ludzi polskiego sportu, którzy w ostatnim czasie mieli naprawdę wielkiego pecha. Fajnie by było, gdyby ta krótka prezentacja nieszczęśliwych wypadków spowodowała ugryzienie się w język malkontentów, którzy właśnie mieli wygłosić przemowę nt. swojego nędznego losu.

Tomasz Gollob

Minął już prawie rok od feralnego wydarzenia w Chełmie. Gollob odbywał trening przed motocrossowymi mistrzostwami strefy północnej podczas którego stracił kontrolę nad motocyklem. Wynikiem tego wypadku było uszkodzenie kręgosłupa w stopniu, który uniemożliwia czucie od klatki piersiowej w dół. Żużlowiec nie poddał się i do tej pory walczy o powrót do pełnej dyspozycji w Chinach. Całkiem niedawno ogłosił, że przedłuża swój pobyt na Wschodzie, gdyż nie chce niczego zostawiać przypadkowi. Nie dziwne, skoro przypadek sprawił, że Gollob jest w takim stanie.

Mateusz Sochowicz

O naszym olimpijczyku nie byłoby głośno gdyby nie pech jaki go spotkał przed startem w rywalizacji saneczkarzy. Sochowicz zwykł zakładać maskę na tył kasku. Kiedy zapinał buty owa maska spadła na jego torbę treningową, czego nikt nie zauważył. Zorientował się dopiero, gdy zobaczył zielone światło – stanowczo za późno. Polak zajął 27. miejsce, więc nie można posądzać niefart o brak medalu, ale przejechanie całego wyścigu przy 130 km/h bez maski na pewno nie należało do najprzyjemniejszych.

W tym przypadku pechowiec nie zapomniał o masce

Artur Nogal

Nikt w ostatnich miesiącach nie był tak hejtowany jak on. Panczenista swoje ostatnie lata życia podporządkowywał pod występ na igrzyskach. Stanął na linii startu gotowy do wyścigu życia na 500 m. Pierwszy krok, wbicie szpikulca w taflę lodu, upadek, złość – nieco ponad sekundę trwało zdarzenie, które ciągnie się za Nogalem do dziś.

Stefan Hula

Zostańmy jeszcze na chwilę na Igrzyskach w Pjonczangu. Skoki narciarskie to jedyna dyscyplina, w której zdobyliśmy medale w tegorocznych igrzyskach. A mogliśmy zdobyć jeszcze jeden medal i też w skokach. Hula po pierwszej serii skoków był na pierwszym miejscu, a na drugim Kamil Stoch. Szykował się podwójny medal z jednego konkursu i kto wie, czy by się nie udało gdyby nie pogoda… Skoczkowie z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych musieli co chwilę schodzić z belki. To musiało wytrącić z równowagi większość z nich – być może i Stefana Hulę. I gdyby jeszcze nasi skoczkowie zaliczyli jakąś mega wtopę w drugiej serii… Ale tak nie było – Stochowi i Huli zabrakło odpowiednio 0,4 i 0,9 punktu do podium. Kamil Stoch zdołał się później odkuć indywidualnie, a Hula musiał obejść się smakiem. Być może to była dla niego ostatnia szansa na indywidualne wyróżnienie.

Karolina Riemen-Żerebecka

Jeden z brutalniejszy – lub najbrutalniejszy – przykład pecha w tym zestawieniu. Nasza reprezentantka w ski crossie w 2017 roku, podobnie jak Tomasz Gollob, podczas treningu miała wypadek. Niestety, uraz głowy był na tyle mocny, że Riemen-Żerebcka wpadła w śpiączkę farmakologiczną. Rokowania lekarzy nie były zbyt optymistyczne. Niedoszła olimpijka z Pjonczangu miała mieć problemy nie tylko z powrotem do sportu, ale i do normalnego funkcjonowania. Po przebudzeniu wzięła się w garść i podjęła walkę o powrót na tor. I to na tyle skutecznie, że wywalczyła sobie start w tegorocznych igrzyskach! Niezłomność Riemen-Żerebeckiej musiała zrobić wrażenie na każdym kto poznał się z jej historią. Jakby zdobyła medal na igrzyskach to scenarzyści z Hollywood najprawdopodobniej zabijaliby się o prawa do tej historii. Tak się raczej nie stanie – na treningu przed wyjazdem do Korei Polce wypadł dysk…

Jakub Piątek

Rajd Dakar to nie tylko marzenie rajdowców, ale i sport, w którym najczęściej występuje „złośliwość rzeczy martwych”. W tym roku polski motocyklista Jakub Piątek skończył swoją przygodę na piaskach pustyni już w drugim etapie. Powód? Awaria motocykla. Można jeszcze do tego dodać, że rok temu swoją przygodę zakończył po pierwszym etapie, gdyż uszkodził sobie dłoń.

Stało się najgorsze?. Niestety awaria silnika okazała się na tyle poważna, że nie mogłem kontynuować jazdy. Mój start w Dakar2018 został zakończony przez defekt. Dzięki, że byliście ze mną i wspieraliście mnie.

Opublikowany przez Kuba Piątek 7 stycznia 2018

Arkadiusz Milik

Najdroższy polski piłkarz miał tyle zwrotów w swojej karierze, że aż ciężko uwierzyć, iż ma dopiero 24 lata. Nieudana przygoda w Bayerze Leverkusen, świetne występy w Ajaxie, nieudane Euro, rekordowy na polskie warunki transfer do Napoli i dwie poważne kontuzje. Prawdziwy życiowy rollercoaster. Trzeba również podkreślić, że były napastnik Górnika Zabrze miał niebyle jakie kontuzje – zerwał więzadła w swoich obu kolanach w przeciągu roku! Wydaje się, że z każdego takiego powrotu wraca silniejszy i oby tak było i tym razem, bo dobrze by było go mieć na mundialu w Rosji.

Dominik Bożek