Jerzy Engel: „Pamiętajmy, że kariera Roberta to również zasługa Kucharskiego”

  • Redakcja

Cały świat wie już o tym, że Robert Lewandowski zmienił menedżera. Najprawdopodobniej oznacza to, że polski napastnik będzie chciał latem odejść z Bayernu Monachium. Pomóc ma w tym jego nowy agent Pini Zahavi. Na temat ewentualnego transferu „Lewego” i samego Zahaviego porozmawialiśmy z Jerzym Engelem. Tak się bowiem akurat składa, że były selekcjoner reprezentacji Polski w piłce nożnej miał okazję kiedyś poznać tego 74-letniego izraelskiego wpływowego menedżera.

W jakich okolicznościach spotkał się Pan pierwszy raz z Pinim Zahavim?

Przedstawił mi go Pan Wiesław Wieczorek, ówczesny działacz Polskiego Związku Piłki Nożnej. A to dlatego, że Pan Zahavi i ludzie z nim związani chcieli wesprzeć w Polsce któryś klub piłkarski. Stworzyć mocny zespół na miarę europejską. Wpierw poszli na Legię, ale tam nie znaleźli zrozumienia. W ten sposób trafili na Polonię, gdzie pracowałem jako dyrektor sportowy. Warszawa im odpowiadała jako miasto, w którym można zainwestować w futbol.

Czy Pana zdaniem to odpowiedni agent dla Lewandowskiego?

Robert Lewandowski był świetnie prowadzony przez Cezarego Kucharskiego. To właściwie Kucharski ułożył mu całą ścieżkę kariery tak klubowej, jak i reprezentacji. Z zawodnika ligi krajowej stał się przecież gwiazdą światowego formatu. Cały czas prowadził go Kucharski i myślę, że robił to bardzo dobrze. Dzięki niemu Lewandowski stał się nie tylko wielkim piłkarzem, ale też marką.

Wydaje się nawet, że jak do tej pory Robert Lewandowski jest przykładem wręcz idealnie prowadzonej kariery. Krok po kroku, szczeble po szczeblu. Znicz, Lech, Borussia, obecnie Bayern. Nigdy nie odchodził z klubu po pierwszym sukcesie, a dopiero wówczas gdy już więcej osiągnąć nie mógł.

Zdecydowanie. Wiele w tym zasługi właśnie Kucharskiego. Piłkarz sam nie miałby tego typu kontaktów, doradztwa. Jego piłkarska droga układała się do tej pory znakomicie i trzeba pamiętać, że to także zasługa Cezarego, jemu również należy się za to szacunek.

Lewandowski zdecydował się jednak na zmianę menedżera, która często oznacza, że zawodnika chce poszukać nowego pracodawcy. Jeśli kapitan naszej reprezentacji odchodziłby z Monachium, to jaki kierunek by mu Pan doradzał?

Robert poradziłbym sobie wszędzie. Tylko, że zawsze zmiana niesie za sobą ryzyko. Nie jest tak, że w każdym zespole można mieć taką samą możliwość wykazania się, pokazania swoich umiejętności. Popatrzmy chociażby na Neymara. Zmienił Barcelonę na PSG. Sam chciał odejść z Katalonii, bo tam numerem jeden jest Messi. I będzie tak dopóki Argentyńczyk nie zakończy kariery.  A Brazylijczyk nie chciał być w jego cieniu. Dlatego wybrał Paryż. Okazuje się jednak, że to wcale nie jest takie proste.

Jeśli do transferu dojdzie, to raczej po mundialu w Rosji?

Myślę, że tak. Robert może jeszcze bardziej wybić się na tym turnieju. To szansa nie tylko dla całej naszej reprezentacji, ale także dla Lewandowskiego, by jego kariera nabrała jeszcze większego blasku. Pamiętam jak Zahavi i jego ludzie mówili kilka lat temu, że w Polsce na pewno pojawią się zawodnicy światowego formatu. Gdy ich poznawałem, było na to jeszcze za wcześnie. Ale w tej chwili tak już jest. Historia zatoczyła koło – nazwisko Pana Zahaviego znów jest związane z polskim futbolem, tym razem w osobie Roberta Lewandowskiego.

Gdyby miało dojść do transferu Lewandowskiego, to w grę wchodziłyby zapewne wielkie pieniądze, może nawet ponad 100 milionów euro. Jak Pan, jako osoba siedząca w piłce nożnej od dawna, zapatruje się na tak gigantyczne sumy transferów? Piłkarski świat zwariował czy też nie?

FIFA i UEFA od dawna starają się wprowadzać jakieś limity, ograniczenia, bo rzeczywiście te kwoty są ogromne. To wszystko wpływa na cały biznes futbolowy. Jest grupa drużyn, które bardzo odjeżdżają pozostałym dzięki pieniądzom zarobionym w europejskich pucharach. I tak w każdym kraju te cztery-pięć ekip ucieka reszcie. Kiedyś jak ktoś przechodził z klubu do klubu za 50-60 milionów, to wszyscy bili na alarm. A dzisiaj? Sumy powyżej 200 milionów już na nikim nie robią wrażenia. Trzeba coś z tym zrobić, bo ci mocni będą jeszcze mocniejsi, a ci słabsi będą jeszcze słabsi. Natomiast faktem jest, że najdroższe i największe transakcje najszybciej się spłacają. Biznes wokół takiego piłkarza jest tak rozkręcony, że cała ta inwestycja momentalnie się zwraca.

Tak przy okazji zapytam Pana jeszcze o mundial w Rosji i występ naszej reprezentacji. Wyjście z grupy dla zespołu Adama Nawałki jest obowiązkiem?

Ostatni wynik drużyny determinuje pozycję, od jakiej później zaczyna. Na Mistrzostwach Europy we Francji przegraliśmy dopiero po karnych w ćwierćfinale. Zatem od tego poziomu będzie teraz zaczynać się liczenie w Mistrzostwach Świata. Samo już wyjście z grupy nikogo nie będzie racjowało. Każdy kibic będzie wierzył, że da się zrobić coś więcej. A tę reprezentację na to stać.

 

ROZMAWIAŁ: Dominik Senkowski