To były nasze najlepsze HMŚ w historii. A hejterzy już zacierali ręce

  • Redakcja

Czwarty dzień marca 2018 roku z pewnością na długo zostanie w pamięci wszystkich kibiców sportu. A zwłaszcza jego „królowej”: lekkiej atletyki. Tego dnia Polacy w halowych mistrzostwach globu w Birmingham zdobyli aż cztery medale.

Po olśniewającym finiszu męskiej sztafety 4×400 metrów, zakończonym wspaniałym rekordem świata – 3:01.77 – sportowe środowisko zapiało z zachwytu. Internetowym i nie tylko, wielce zasłużonym peanom na cześć Karola Zalewskiego, Rafała Omelki, Łukasza Krawczuka nie było końca. No i ten Kuba Krzewina… Urodzony w Kruszwicy czterystumetrowiec na ostatniej zmianie, ba, na ostatniej prostej najpierw dopadł, a później wręcz „połknął” Amerykanina Vernona Norwooda. „To nie jest chyba możliwe” – zdołał wykrztusić Sebastian Chmara, komentujący ten fantastyczny, rekordowy bieg Polaków:

Reakcję Marcina Lewandowskiego na historyczny wyczyn męskiej sztafety zarejestrowały kamery IAAF:

Chwilę wcześniej Lewandowski sam dokonał wielkiej rzeczy, także po znakomitym finiszu. Został halowym wicemistrzem świata w biegu na 1500 m. I pomyśleć, że jeszcze niedawno 30-letni szczecinianin z uporem startował w rywalizacji ośmiusetmetrowców.

„To mój największy sukces w karierze. Przed finałem pomyślałem sobie, że będę walczył tak, że będę gryzł trawę, która tutaj nie rośnie. Mam już cały worek medali z mistrzostw Europy, a teraz wreszcie wywalczyłem podium na mistrzostwach świata. Teraz moim celem są kolejne trofea, chcę zdobyć medal olimpijski w Tokio”- zapewnił po biegu (pzla.pl).

Po swój krążek, bo przecież nie mogły wrócić do kraju bez niego, w sztafecie 4×400 m pań pobiegły także „Aniołki Matusińskiego”. Justyna Święty-Ersetic, Patrycja Wyciszkiewicz, Aleksandra Gaworska oraz Małgorzata Hołub-Kowalik wpadły na metę – z rekordem Polski – na trzecim miejscu, lecz po dyskwalifikacji Jamajek ostatecznie zdobyły srebrny medal. Swoją drogą, na tych mistrzostwach aż roiło się od podobnych, dyskwalifikujących lekkoatletów, decyzji sędziów. Czy za każdym razem były one słuszne?

2017.08.14, Warszawa
Podsumowanie udzialu polskiej ekipy w lekkoatletycznych mistrzostwach swiata w Londynie
N/z Martyna Dabrowska, Malgorzata Holub, Justyna Swiety, Aleksandra Gaworska, Patrycja Wyciszkiewicz, Aleksander Matusinski, Iga Baumgart
Foto Rafal Oleksiewicz / PressFocus

Tak, czy owak również w niedzielę swój, tym razem brązowy, medal wywalczył tyczkarz Piotr Lisek.

To był naprawdę wyjątkowy dzień w historii polskiego sportu. Dodajmy do tych wspaniałych wyników na angielskiej bieżni jeszcze bezapelacyjny triumf Kamila Stocha podczas PŚ w Lahti i mamy komplet. Upchany worek z medalami zaczyna się pruć.

A trzeba dodać, że wcześniej nic nie zapowiadało tak euforycznego stanu. Przeciwnie. Coraz głośniej, coraz częściej dało się słyszeć złowieszczy śmiech hejterów, ironiczny rechot wszelkiej maści pesymistów.

Po trzech dniach zmagań w Birmingham potwierdziła się doskonale znana fraza: „Adam Kszczot wielkim lekkoatletą jest!”. Profesorem. A skoro tak to, trzymając się tej nomenklatury, pozostali kadrowicze do nastania szczęśliwej niedzieli sprawiali wrażenie silnie wystraszonych studentów przed najtrudniejszym w sesji egzaminem. Kszczot w biegu na 800 m zgarnął złoto, a reszta?

Nie ma co mydlić oczu – w dużej mierze rozczarowała. Sprinterki Ewa Swoboda i Anna Kiełbasiewicz, specjalistka od 800 m Angelika Cichocka, późniejsi bohaterowie ze sztafet, a nade wszystko kulomioci: Konrad Bukowiecki i Michał Haratyk – wszyscy oni dali pożywkę malkontentom, którzy z widocznym przymrużeniem oka traktowali buńczuczne zapewnienia o narodzinach nowego „Wunderteamu”. Ciekawe, co ci spece od czarnowidztwa powiedzą teraz, w obliczu trzeciego miejsca Polaków w medalowej klasyfikacji końcowej HMŚ w Birmingham? Zapewne nic. Niektórzy z nich skonsternowani być może uderzą się w pierś i powiedzą: „nie wierzyłem/nie wierzyłam”.

Mały epilog: powyższy tekst miał wyglądać inaczej. Miał się z niego ekhm…wylewać jad.

Na sam koniec niech jeszcze raz głos zabiorą nasi niespodziewani lekkoatletyczni herosi: